Punktem wyjścia w analizie jest wynikająca z historii lekcja mówiąca o tym, że późna jesień i wczesna wiosna jest okresem korzystnej koniunktury na rynkach akcji tak na świecie, jak i w Polsce. Na przestrzeni lat 1944-2002, które przyniosły ponad 62-krotny wzrost wartości indeksu Dow Jones, stosowanie w kolejnych latach strategii "kup w październiku - sprzedaj w kwietniu" przyniosło średnio 7,8% zysku. W naszym kraju taka strategia zapewniła w sumie stopę zwrotu rzędu 900% (od początku istnienia GPW), z tym, że nieznacznie lepszym okresem zakupów okazywał się sierpień, akcji zaś pozbywać należało się już w lutym.
Cykl prezydencki
Podobnie optymistyczne dla posiadaczy akcji w swojej wymowie są cykliczne zależności, wynikające z czteroletniego "cyklu prezydenckiego". Kupno akcji na ostatniej sesji października w roku, który wypadał 2 lata po wyborach prezydenckich w USA (czyli 1998, 1994, 1990 r. itd.) i następnie ich sprzedaż po dwóch latach, na ostatniej sesji października w roku kolejnych wyborów prezydenckich w USA (tj. odpowiednio w 2000, 1996, 1992 r. itd.) zapewniło łącznie zysk w wysokości 3 824%, a średnio w takim dwuletnim cyklu 30,7%.
Powyższe zależności, zdaniem W. Białka, mogą stanowić poważną zachętę - wynikającą z historycznych porównań - dla optymistycznie nastawionej strony rynku. Bowiem właśnie dwa miesiące temu rozpoczął się najlepszy, z punktu widzenia obu wyżej przedstawionych cykli, okres dla rynków akcji w USA, który powinien potrwać przynajmniej do wczesnej wiosny.
Symptomem realizowania się powyższego scenariusza jest rysująca się na wykresie Nasdaq Composite pięciofalowa struktura. Może ona zapowiadać początek korekty całej 2,5-letniej fali bessy, której celem byłby poziom indeksu z początku 2002 r. (ok. 2000 pkt.). To pozostawia 40-proc. potencjał wzrostowy.