Towarzysze i Towarzyszki! Oto nadszedł wielki dzień powrotu starych obyczajów. Partia (w tym przypadku zlepek partyjnych interesów pod firmą: SLD--UP-PSL) postanowiła, że wie lepiej, czego chcecie i chce Was uszczęśliwić kolejnym radosnym pomysłem. Zamiast paliwa będziecie tankować coś na podobieństwo wódki. Teraz z polskiej rury wydechowej ma śmierdzieć frytkami, co według pomysłodawców jest fajniejsze od znanego nam już zapaszku etyliny. Prywatnie Towarzysze przyznaję, że nie wiem, co takiego fajnego jest w smrodzie frytek, ale - szanując linię naszej partii - pomyślałem już o metodzie szczelnego zatkania przegród nosowych (pewnie spinaczem vel kołkiem do wieszania pościeli). Dla dobra połączonych partyjek, oczywiście.
Cała ta ustawa ma być zbawieniem dla dziesiątek tysięcy amatorów polityki a'la pe-es-el (jak to ładnie się rymuje z pe-er-el, nieprawdaż?). To nic, że zapłacą za to z własnej kieszeni MILIONY. Na baku mojego auta jest co prawda napis UNLEADED FUEL ONLY, a każdy normalny mechanik odradza dolewanie czegoś tam do baku, ale wiernym wyznawcom pozostaje już tylko ufność w mądrość połączonych sił trzech partii (trzech..., hm, kiedyś to już chyba było...). No więc wierzę, że mój silnik i moja kieszeń to wytrzymają. Choć, przyznaję znowu szczerze, nie wiem za bardzo, jaki jest prawdziwy powód wprowadzenia tej śmiałej ustawy. A mówiąc jeszcze bardziej szczerze - wolę nie wiedzieć, bo jakoś mi to śmierdzi. Człowiek musi się zastanowić, jak słyszy, że ponieważ rzepaku na początku może nie wystarczyć, "obrońcy" polskich interesów mają przygotowane mechanizmy importu tego niezwykle zaawansowanego produktu z innych krajów. Na czym, oczywiście, zarobią ci, którzy są na to gotowi. A im więcej wiedzieli o całym projekcie, tym bardziej są gotowi. Trochę to dziwne, ale przecież partia wie lepiej. W końcu ustawę promuje Kalinowski Jarosław.
Będąc niezłomnym wyznawcą państwowotwórczych koncepcji, chcę podrzucić kilka kolejnych świetnych pomysłów rządzącej chłopsko-robotniczej koalicji. Idąc tropem kolejnych rewolucyjnych działań PSL-u i towarzyszy, można zaproponować - w drodze ustaw - co następuje:
- obowiązek codziennego zakupu produktów, których wytwórcami są życzliwe koalicji chłopsko-robotniczej lub z nią związane firmy (można to podlać sosem narodowym z oznaczeniem: "wspieranie wzrostu gospodarczego" i "tworzenie nowych miejsc pracy"),
- obowiązek systematycznego skupowania przez inwestorów giełdowych akcji wybranych spółek (najlepiej nowych emisji firm z okolic grupy Gudzowatego i wszelkich państwowych, czyli partyjnych geszeftów),