W ostatnich dniach ze źródeł zbliżonych do holenderskiego holdingu wypłynęła informacja, że od kilku miesięcy rozważa możliwość wycofania się z Polski. Powodem jest całkowite wstrzymanie dalszej prywatyzacji PZU. Po raz pierwszy konsorcjum zwróciło się do polskich władz z pytaniem, czy jest pożądanym inwestorem w PZU, w lecie 2002 r. Zaproponowało wówczas, że jest gotowe wycofać się z inwestycji w zamian za rekompensatę. Pytanie ponawiało potem jeszcze kilka razy. Bez wyraźnego odzewu. 6 stycznia ministrem skarbu został Sławomir Cytrycki, dobrze odbierany przez Eureko. Inwestor najwyraźniej liczy, że nowy szef resoru skarbu zdecyduje wreszcie, czy sprzeda mu 21% akcji PZU w ofercie, czy powie, że nie życzy sobie Eureko w tej spółce.
Jedno jest pewne - odszkodowanie, jakiego może zażądać Eureko, będzie niemałe. Zdaniem Roberta Sobieraja, z COK Banku Handlowego, powinno uwzględniać koszt kapitału w czasie i utracone korzyści (rentowność PZU jest bardzo wysoka), pomniejszone o bieżące pożytki (np. dywidendy). Analitycy zwracają uwagę, że Eureko deklarowało od zawsze, że chce być inwestorem długoterminowym w PZU.
- Jeśli horyzont inwestycyjny, ze względów od Eureko niezależnych, został skrócony do kilku lat, oczekiwania inwestora co do stopy zwrotu na pewno wzrosną. Inwestycje portfelowe przynoszą bowiem rocznie przynajmniej kilkunastoprocentowy zwrot na kapitale - mówi Artur Szeski z CDM Pekao. Z szacunków PARKIEU wynika, że Skarb Państwa musiałby zapłacić 1-1,5 mld zł odszkodowania. Do tego dochodzi 3 mld zł, które inwestorzy wyłożyli w 1999 r. - Ze względu na problemy budżetowe w tym i następnym roku nie wierzę, aby minister finansów znalazł tak duże środki - uważa Robert Sobieraj. Zdaniem Artura Szeskiego, możliwa jest sprzedaż pakietu akcji PZU należącego do Eureko i BIG- BG poprzez giełdę, co przy uzyskaniu cen zawierających oczekiwaną premię, byłoby neutralne dla budżetu.
Oferta publiczna PZU planowana jest na koniec 2003 r. Debiut zależy jednak od sytuacji na rynkach kapitałowych, bo na razie akcje ubezpieczycieli są u inwestorów giełdowych w niełasce. - Oferty publiczne PZU i BGŻ nadal są możliwe w tym roku i nie ma planów ich odłożenia - zapewnił w czwartek PAP Ireneusz Sitarski, wiceminister skarbu. Zdaniem analityków, przeprowadzenie oferty PZU jest mało realne, właśnie ze względu na skomplikowaną sytuację prawną wokół tej spółki.