Aktywność inwestorów i zmiany kursu na wczorajszej sesji były tak niewielkie, że zupełnie nie wpłynęło to na obraz techniczny rynku kontraktów terminowych na WIG20. Wczorajszy dzień to silny dowód potwierdzający tezę, że rodzimy rynek nie jest w stanie normalnie funkcjonować, gdy zamknięte są giełdy amerykańskie.

Niemniej jednak ostatnie sesje minionego tygodnia znacząco zmieniły sytuację na rynku - obserwowana fala wyprzedaży nie nosiła już znamion zwyczajnej korekty trendu wzrostowego, dlatego też dokonując teraz decyzji inwestycyjnych należy zachować szczególną ostrożność. Najbliższe sesje okażą się bowiem kluczowe z punktu widzenia istniejącego jeszcze trendu wzrostowego. Wykres kursu kontraktów, indeksu WIG20 oraz wykresy największych spółek znajdują się w pobliżu wyraźnych stref wsparć, wyznaczonych przez linie trendu wzrostowego. Obrona tych poziomów (wysokość około 1190 pkt. dla kontraktów) da bykom jeszcze jedną szansę, natomiast ewentualne przełamanie wsparć może zaowocować silniejszą falą spadkową.

Rodzime dane makroekonomiczne, mimo że w większości przypadków okazują się pozytywne, nie przekładają się na wzrosty na parkiecie (największym beneficjentem pozostaje kurs złotego). Natomiast dane z gospodarki amerykańskiej oraz informacje ze spółek notowanych w USA nie napawają optymizmem. Sprawia to, że indeksy giełd zagranicznych prezentują się bardzo niejednoznacznie, znacznie zwiększając ryzyko inwestycyjne.

Zwiększona ostrożność wydaje się więc uzasadniona - nie można bowiem wykluczyć, że po chwilowym postoju bądź nawet niewielkich wzrostach rynek pogrąży się w spadkach. Wystarczającym sygnałem będzie wyraźne przełamanie linii trendu wzrostowego.