Wczorajsza sesja na GPW przyniosła dalsze spadki cen akcji. Był to już szósty z kolei dzień, kiedy indeks WIG20 kończył notowania na minusie. Z tak czarną serią już dawno nie mieliśmy do czynienia. Wydaje się jednak, że dzisiejsza sesja może przynieść uspokojenie nastrojów. Jak jednak interpretować zachowanie rynku w ostatnim czasie i jakie wyciągnąć wnioski z ostatniej wyprzedaży na przyszłość?

Przełom roku od lat jest dobrym okresem do inwestycji na GPW. Nie inaczej było i tym razem. Wzrosty skończyły się jednak dość wcześnie, a co za tym idzie cały styczeń zakończy się prawdopodobnie na minusie. Fala kapitału zagranicznego, która napłynęła na rynki wschodzące, najsłabiej dała się zauważyć na warszawskiej giełdzie. Tym samym WIG20 znajduje się znacznie poniżej grudniowego maksimum. Jeśli dodać do tego istotne sygnały płynące ze strony analizy technicznej, perspektywy na najbliższe dwa miesiące nie są dobre. Przed ewszystkim należy zwrócić uwagę na przełamaną na wczorajszej sesji linię trendu wzrostowego, łączącą dołki z 3 października i 19 grudnia 2002 r.

Warto w tym miejscu dokonać analizy siły relatywnej indeksu WIG do WIG20. Od marca 2000 r. obserwujemy długoterminowy trend słabnięcia drugiego z indeksów. W tym samym czasie na GPW dominuje bessa. Jest ona przerywana kilkumiesięcznymi korektami technicznymi, podczas których WIG20 umacnia się. Kilka dni temu na wykresie siły relatywnej nastąpiło znaczące umocnienie WIG-u, co spowodowało, że mamy obecnie do czynienia z sytuacją podobną do tych, jakie miały miejsce w styczniu 2001 r. i maju 2002 r. Pamiętamy doskonale, jakie konsekwencje dla koniunktury miały opisywane sytuacje. Niedługo potem, WIG20 znalazł się około 25% niżej. Ryzyko powtórzenia się tego scenariusza w najbliższym czasie, jest moim zdaniem dość duże.