W stosunku do listopada sprzedaż detaliczna wzrosła znacząco, prawie o 19%. Z tego jednak nie ma się co cieszyć, bo w grudniu z reguły kupujemy więcej. Niepokojący jest natomiast znacznie wolniejszy niż w listopadzie (sprzedaż zwiększyła się wtedy o 5,9%) i najwolniejszy od pięciu miesięcy przyrost w skali rocznej.
- Informacje te nie napawają optymizmem, ale mimo wszystko mam nadzieję, że w czwartym kwartale gospodarka rozwijała się szybciej niż w trzecim - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Jego zdaniem, wzrost gospodarczy zwiększył się w ostatnim kwartale ub.r. do 1,8-1,9%, z 1,6% w trzecim. Według szacunków Ministerstwa Fin 1,9%, a w całym 2002 r. o 1,2%. W tym tygodniu GUS opublikował również dane dotyczące produkcji przemysłowej za grudzień. Okazały się znacznie słabsze od oczekiwań analityków. Ich zdaniem, świadczy to o tym, że na szybkie ożywienie w gospodarce trzeba będzie jeszcze poczekać.
Dane o sprzedaży detalicznej mają duże znaczenie, bo na ich podstawie można ocenić, jak kształtuje się konsumpcja, od której zależy z kolei PKB. W opinii ekonomistów, w tym roku motorem wzrostu gospodarczego będzie popyt wewnętrzny (składają się na niego konsumpcja i inwestycje), znacznie mniejszą rolę niż w 2002 r. będzie natomiast odgrywał eksport.
- Myślę, że konsumpcja utrzyma się na poziomie obserwowanym w poprzednich kwartałach, tj. w granicach 3%. Zwiększyć powinny się natomiast inwestycje - twierdzi Iwona Pugacewicz-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities. Po raz ostatni wzrost wydatków przedsiębiorstw na zakup maszyn i urządzeń miał miejsce w I kw. 2001 r. Zgodnie z ostatnimi danymi, za III kw. ub.r., zmniejszyły się one rok do roku o 6,3%.
- Mam pewne obawy, czy jest możliwe przyspieszenie popytu krajowego przy tak trudnej sytuacji na rynku pracy, zwłaszcza że utrzymanie wysokiej konsumpcji do tej pory było w dużej części efektem przejadania oszczędności - mówi z kolei Ł. Tarnawa.