Zdaniem Jerzego Hausnera, ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej, w 2002 roku wzrost PKB wyniósł 1,2-1,3%, wobec 1% w 2001 roku. Eksport wzrósł w ubiegłym roku o 8,5%, a import o 2,8%. Produkcja sprzedana przemysłu zwiększyła się o 1,5%, a zatrudnienie w przedsiębiorstwach spadło o 4,4%. - Dane te świadczą o tym, że mamy do czynienia z powolnym ożywieniem. Jest ono jednak niewielkie i nietrwałe - powiedział szef resortu gospodarki. W jego opinii, głównym motorem wzrostu gospodarczego w ubiegłym roku był eksport, który rósł, mimo że nasi główni partnerzy handlowi przeżywają problemy gospodarcze. - Wzrost eksportu był możliwy dzięki temu, że konkurencyjność polskich przedsiębiorstw rośnie. Niestety, nie jest podnoszona dzięki inwestycjom, ale poprzez cięcie kosztów, głównie pracowniczych - uważa J. Hausner.

Minister jest zadowolony ze wzrostu wydajności pracy, która, jego zdaniem, charakteryzuje polską gospodarkę. Ubolewa jednak nad spadającymi nakładami inwestycyjnymi. - Tylko inwestycje są w stanie zapewnić trwały wzrost gospodarczy i przyrost nowych miejsc pracy - powiedział szef resortu. A właśnie zmniejszanie skali bezrobocia może pomóc wzrostowi gospodarczemu. - Mniej ludzi bez pracy to większy popyt konsumpcyjny w kraju, większe obroty firm i w konsekwencji szybciej rozwijająca się gospodarka - mówi Jerzy Hausner.

Z prognoz Ministerstwa Gospodarki i Pracy wynika, że w 2003 roku wzrost naszego PKB wyniesie 3,5%, natomiast w 2005 roku będzie to aż 5%. - Nadrzędnym celem naszych działań będzie powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego - powiedział J. Hausner.