Zgodnie z przyjętym prawem, w tym roku składka wyniesie 8% przychodu ubezpieczonego. W kolejnych latach ma się zwiększać o 0,25 pkt proc. - tak, by w 2007 r. osiągnąć poziom 9%. Jednak tylko 7,75% będzie odliczane od podatku. Resztę trzeba będzie dopłacać z własnej kieszeni. Przeciwny tym zapisom oficjalnie jest rząd, bo taki mechanizm spowoduje wzrost nakładów na pensje sfery budżetowej. Protestuje również opozycja.
- Platforma Obywatelska konsekwentnie występuje przeciwko zrywaniu powiązania składki zdrowotnej z opodatkowaniem osób fizycznych. Nie mamy wyjścia, musimy złożyć wniosek do Trybunału. W lutym ub.r. wydał on orzeczenie, zgodnie z którym składkę należy uznać za ulgę w podatku. Czym w takim razie jest różnica 0,25 pkt. proc.? - mówi Zyta Gilowska z Platformy Obywatelskiej.
Jednak znikome są szanse, że dzięki wnioskowi Platformy tegoroczne obciążenia podatników się zmniejszą. PO chce skierować sprawę do Trybunału "w ciągu 3-4 miesięcy". Wygląda też na to, że partia jest osamotniona w swoim działaniu. Najprawdopodobniej ustawę niebawem podpisze prezydent, który kilkakrotnie mówił, że ze względu na kondycję służby zdrowia podwyżka jest uzasadniona. Na razie składką nie zamierza się zajmować Rzecznik Praw Obywatelskich.
- Czekaliśmy na zakończenie prac parlamentarnych. Niewykluczone że wrócimy do tego w przyszłości - mówi rzecznik RPO Stanisław Wileński. Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, dodają, że szanse powodzenia takiej skargi są niewielkie.
- Jedyna furtka to próba udowodnienia złamania zasady, zgodnie z którą zmiany w podatkach dochodowych powinny być znane do końca listopada poprzedniego roku. Nie można ich wprowadzać w trakcie roku podatkowego - mówi Michał Stolarek z kancelarii prawnej White & Case.