Oczekiwania na redukcję stóp procentowych znacznie wzrosły po słabych danych o gospodarce w grudniu. Mniejszy od oczekiwanego wzrost produkcji i słabsza dynamika sprzedaży detalicznej pokazują, że ożywienie gospodarcze jest nadal mizerne. Na dodatek inflacja w minionym miesiącu spadła do 0,8%.
- Po danych z grudnia można mówić o pojawieniu się tendencji stagnacyjnych - powiedział Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP. - Dlatego spodziewamy się redukcji stóp.
- Myślę, że nie ma na co czekać i trzeba obniżać stopy - uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomista Banku Handlowego w Warszawie. - Spadną one o 25 pkt. bazowych.
- Uważam, że zostanie zgłoszony wniosek o redukcję o 50 pkt. bazowych, bo na to wskazują ostatnie wypowiedzi m.in. Wiesławy Ziółkowskiej - powiedział Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Jednak po raz kolejny decyzja w sprawie stóp będzie kompromisem między poglądami tych członków Rady, którzy woleliby nie obniżać oprocentowania, a innych, którzy chcieliby szybszych cięć. W rezultacie stopy spadną o 25 pkt. bazowych.
Analitycy są także zgodni co do tego, że po styczniowej obniżce wkrótce nastąpią kolejne. Większość prognoz mówi bowiem, że w najbliższych miesiącach inflacja pozostanie na poziomie zbliżonym do grudniowego, a w kwietniu spadnie nawet do 0,5-0,6%. Potem nastąpi wprawdzie wzrost tego wskaźnika, ale bardzo powolny - o ile wybuch wojny między USA a Irakiem nie spowoduje gwałtownego i długotrwałego wzrostu cen ropy naftowej albo nie dojdzie do znacznego osłabienia złotego.