Dokument "Wrota Polski" pomógł nam rozpoznać sytuację. Opisał realny stan rozwoju informatyzacji w Polsce. Poza tym opracowaliśmy dokument "Strategia informatyzacji Polski". Jest to mocno zmodyfikowany dokument e-Polska. W naszej strategii staraliśmy się podzielić zadania pomiędzy poszczególne jednostki administracji, by umiejętnie skoordynować wszystkie prace. Tylko wspólnymi siłami jesteśmy w stanie działać konstruktywnie.
Kiedy w takim razie marzenia - czy też badania - przerodzą się w rzeczywistość? Proszę zabawić się w małą futurologię.
Myślę, że niedługo.
Sądzi pan, że ja dożyję?
Mam nadzieję, że i pan, i ja! Udostępnienie na platformie elektronicznej tych najbardziej oczekiwanych usług, to kwestia dwóch, trzech lat.
Poza stroną techniczną jest też ludzka, a więc przełamanie urzędniczych barier czy też raczej ludzkich lęków przed tym nowym.
To też jest naszym zadaniem, ale ten opór jest nie tylko po stronie pracowników administracji, ale i po drugiej stronie, czyli po stronie obywatela, przy czym nie jest to aż tak wielki problem. Jeśli komuś we właściwy sposób przedstawi się zalety komputeryzacji, to opory znikną błyskawicznie.
A jakie zagrożenie niesie rewolucja informacyjna? Zdaję sobie sprawę, że jest pan jej wielkim rzecznikiem, niemniej jednak musi pan dostrzegać też ciemne strony tej sfery działań.
Ludzie muszą zdawać sobie sprawę z tego, że nie są anonimowi w sieci. Większość czynności w internecie - łączność telefoniczna, korzystanie z kart płatniczych, jest rejestrowanych i mogą być wykorzystane w różny sposób. Na pewno z powszechnością wykorzystania technik cyfrowych musi iść w parze odpowiednia forma zabezpieczania przekazu informacji oraz zebranych danych, którą chcemy zagwarantować.
Dziękuję za rozmowę.