Reklama

Biblioteka w internecie

Z Zygmuntem Bartłomiejem Dankiem, dyrektorem Departamentu Promocji Społeczeństwa Informacyjnego w Komitecie Badań Naukowych, rozmawia Tomasz Miarecki

Publikacja: 29.01.2003 08:41

Komitet Badań Naukowych (KBN) zdecydował się na powierzenie obsługi swojego serwera firmie zewnętrznej. Co o tym zadecydowało?

Bezpieczeństwo i niezawodność. Poszliśmy drogą, jaką wybiera wiele firm i instytucji na świecie. Serwery, na których hostujemy, zawierają poważne treści i są często odwiedzane. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby serwis nie działał.

Zlecenie obsługi komuś na zewnątrz, sprawdzonej firmie, gwarantuje jakość usługi?

Jakość usługi zapewnia rygorystyczna umowa. I taka właśnie na świadczenie usług zewnętrznych została podpisana przez Komitet Badań Naukowych z firmą Web Inn, która została wyłoniona jako wykonawca usługi w drodze przetargu.

Czyli to umowa jest gwarantem dobrze wykonanego zadania?

Reklama
Reklama

W pewnym stopniu, tak. Umowa jest tym podstawowym gwarantem. W przetargu, który był organizowany na utrzymanie stron internetowych - zapytanie ofertowe zostało wysłane do kilku czołowych firm i zawierało warunki, jakie stawiamy oraz wzór umowy.

Jesteście trudnym partnerem do współpracy?

Moim zdaniem - nie. Jesteśmy bardzo wygodnym partnerem, bo od razu mówimy, czego oczekujemy i jakie powinny być warunki współpracy.

Co w takim razie jest na szczycie stawianych przez KBN wymagań?

Po pierwsze, mam bardzo duże oczekiwania dotyczące zabezpieczenia serwera, a po drugie - serwer musi działać poprawnie i bezawaryjnie.

No właśnie. A jeżeli coś byłoby nie tak?

Reklama
Reklama

To wtedy będziemy realizować postanowienia podpisanej umowy - na szczęście jak dotąd nie doszło do takiej sytuacji!

Jeżeli chodzi o informatyczno--informacyjne działania, to co było ostatnio waszym największym osiągnięciem?

Myślę, że tym największym była Polska Biblioteka Internetowa.

Chyba trzeba o niej mówić jeszcze w czasie teraźniejszym, bo przecież nie jest to projekt skończony.

Rzeczywiście, oficjalne uruchomienie biblioteki nastąpiło 21 grudnia ubiegłego roku, a więc to jeszcze gorąca historia. Jeśli chodzi o jej skończenie, to z założenia jest to projekt, który cały czas musi być żywy, uzupełniany i udoskonalany.

Kto wam pomaga w upublicznianiu treści literackich w internecie? Nie robią tego przecież pracownicy KBN.

Reklama
Reklama

Nad zawartością Polskiej Biblioteki Internetowej pracuje grupa ludzi "z branży" - czyli bibliotekarze z kilku uniwersytetów, uczelni wyższych. W skład członków przyszłej fundacji, która zajmie się dalszym losem wirtualnej biblioteki, wchodzą Uniwersytet Jagielloński, Akademia Górniczo--Hutnicza, Biblioteka Narodowa w Warszawie, Uniwersytet Gdański i Papieska Akademia Teologiczna. Obecnie jeszcze KBN koordynuje wszystkie prace, ale naprawdę już niedługo całość spraw przejmie w swoje ręce fundacja.

Czyli wycofujecie się?

Po części tak. My wykreowaliśmy ideę, daliśmy dobry początek, a teraz zajmą się tym merytorycznie właściwe osoby. KBN na pewno będzie się temu przyglądał, bo jest to coś wspaniałego. Będziemy pewnie mogli służyć jakąś pomocą i wspierać PBI przy różnych działaniach. Sama biblioteka musi być jednak w rękach fachowców. Zresztą już dzisiaj jestem pod dużym wrażeniem tego, co robią środowiska uniwersyteckie, bibliotekarskie. W realizację projektu zaangażowali się sami rektorzy polskich uczelni.

Uruchomienie Polskiej Biblioteki Internetowej to krok w kierunku społeczeństwa informacyjnego. Podobnym było tworzenie nowej strony internetowej KPRM, która też działa dopiero od jesieni. Jak sprawdza się w praktyce witryna Kancelarii Premiera?

Jest to również coś nowego. Strona jest przemyślana, zrobiona tak, by mogła efektywnie służyć jej użytkownikom. Wprowadzono też dobry system zarządzania treścią CMS.

Reklama
Reklama

Dlaczego w takim razie tak opornie idzie wam uruchomienie Biuletynu Informacji Publicznej w internecie?Biuletyn należy do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Witryna jest budowana na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej i leży całkowicie w gestii tego ministerstwa.

Nie możecie im pomóc? Ta witryna nieustannie działa jako testowa. Trwa to dość długo.

Czy długo? Trudno powiedzieć. W każdym razie, jeżeli ktoś zwróci się do nas o pomoc, i nie mówię tylko o MSWiA, to w miarę naszych możliwości chętnie pomożemy.

Dział Informatyzacji KBN jest twórcą programu "Wrota Polski", który bezpośrednio wiąże platformę elektroniczną z administracją rządową, samorządową.

Dokument ten rzeczywiście pokazuje, w jaki sposób i w jakich kierunkach chcielibyśmy rozwijać udostępnianie usług administracji publicznej do postaci elektronicznej. Podzieliliśmy usługi na oferowane osobom fizycznym oraz jednostkom prawnym. Następnie rozróżniliśmy usługi łatwiej wdrażane i te, które sprawią więcej kłopotów. Wyznacznikiem były kwestie finansowe i infrastruktura sieci. To wszystko nałożyliśmy na oczekiwania ludzi. W ten sposób powstała tabela obrazująca, jakie usługi możemy w miarę szybko uruchomić i na jakie ludzie niecierpliwie czekają.

Reklama
Reklama

I co wyszło?

Okazało się, że oczekiwaną sprawą jest np. umawianie się z lekarzem na wizytę oraz zgłoszenie popełnienia wykroczenia na policję.

A jeżeli chodzi o sektor działalności gospodarczej?

Tutaj bezdyskusyjnie wygrywa sprawa płacenia podatków, rozliczania się z fiskusem.

Jednak program "Wrota Polski" rozpatruje to wszystko na poziomie badawczym?

Reklama
Reklama

Dokument "Wrota Polski" pomógł nam rozpoznać sytuację. Opisał realny stan rozwoju informatyzacji w Polsce. Poza tym opracowaliśmy dokument "Strategia informatyzacji Polski". Jest to mocno zmodyfikowany dokument e-Polska. W naszej strategii staraliśmy się podzielić zadania pomiędzy poszczególne jednostki administracji, by umiejętnie skoordynować wszystkie prace. Tylko wspólnymi siłami jesteśmy w stanie działać konstruktywnie.

Kiedy w takim razie marzenia - czy też badania - przerodzą się w rzeczywistość? Proszę zabawić się w małą futurologię.

Myślę, że niedługo.

Sądzi pan, że ja dożyję?

Mam nadzieję, że i pan, i ja! Udostępnienie na platformie elektronicznej tych najbardziej oczekiwanych usług, to kwestia dwóch, trzech lat.

Poza stroną techniczną jest też ludzka, a więc przełamanie urzędniczych barier czy też raczej ludzkich lęków przed tym nowym.

To też jest naszym zadaniem, ale ten opór jest nie tylko po stronie pracowników administracji, ale i po drugiej stronie, czyli po stronie obywatela, przy czym nie jest to aż tak wielki problem. Jeśli komuś we właściwy sposób przedstawi się zalety komputeryzacji, to opory znikną błyskawicznie.

A jakie zagrożenie niesie rewolucja informacyjna? Zdaję sobie sprawę, że jest pan jej wielkim rzecznikiem, niemniej jednak musi pan dostrzegać też ciemne strony tej sfery działań.

Ludzie muszą zdawać sobie sprawę z tego, że nie są anonimowi w sieci. Większość czynności w internecie - łączność telefoniczna, korzystanie z kart płatniczych, jest rejestrowanych i mogą być wykorzystane w różny sposób. Na pewno z powszechnością wykorzystania technik cyfrowych musi iść w parze odpowiednia forma zabezpieczania przekazu informacji oraz zebranych danych, którą chcemy zagwarantować.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama