Drugą z rzędu sesję wartość WIG20 wzrosła. Na wczorajszym zamknięciu indeks miał 1125,9 pkt. Choć skala zwyżki w stosunku do wtorkowego zamknięcia nie powala na kolana (0,4%), to jednak w trakcie wczorajszej sesji doszło do istotnej zmiany nastrojów. WIG20 otworzył sesję ponad 15 punktów poniżej poniedziałkowego zamknięcia, pogłębiając jeszcze spadek do 1096 pkt. Na zamknięciu wartość indeksu była prawie 30 punktów wyższa, dodatkowo zamknięcie równe jest niemal najwyższej wartości osiągniętej w trakcie sesji. Mimo tego imponującego rajdu nie można stwierdzić, żeby doszło do anulowania negatywnych sygnałów z ostatnich dni. Mam na myśli przede wszystkim piątkowe wybicie z trendu bocznego i poniedziałkową lukę bessy. Także ukształtowana wczoraj biała świeca, wysoka w porównaniu z poniedziałkową i wtorkową, jest mniejsza od dużej czarnej świecy z piątku. Choć w trakcie wczorajszej sesji doszło do zmiany nastrojów, to na razie nie ma podstaw, żeby tę zmianę interpretować inaczej niż krótkoterminowe odreagowanie. Szczególnie że imponujący rajd byków dotyczył w największym stopniu tylko kilku największych spółek.
Trend spadkowy, zapoczątkowany w połowie stycznia nie jest zagrożony. Analiza tej tendencji dopuszcza wzrost do 1153 pkt. (linia szyi podwójnego szczytu), a nawet trochę wyżej. Sądzę jednak, że kupującym już dziś skończy się gotówka. Celem, który w najbliższym czasie powinien zostać osiągnięty, w dalszym ciągu są minima z października zeszłego roku, znajdujące się na wysokości 1040 pkt. Nie przesądzałbym czy wsparcie to zostanie przełamane. Chciałbym zwrócić uwagę na wciąż kształtującą się na wykresie WIG20 (najlepiej widać to na wykresie tygodniowym) formację trójkąta. W jej ramach doszło do tej pory tylko 4 razy do zmiany trendu, tymczasem z reguły trójkąt ma 6 punktów oparcia. Dolne ramię tej figury przebiega w okolicach 1050 pkt. i nie wykluczyłbym, że po odbiciu od tej wartości WIG20 ponownie będzie wzrastać. Górne ograniczenie tej figury znajduje się nad poziomem 1200 punktów.