Spadki przeważały na początku środowych sesji na giełdach nowojorskich. Inwestorzy sprzedawali papiery przede wszystkim w reakcji na doroczne wystąpienie George`a W. Busha w Kongresie, oceniające stan państwa. Z wypowiedzi prezydenta wynikało, że wojna z Irakiem jest praktycznie nie do uniknięcia. Drugim czynnikiem, który wczoraj wpływał na zachowanie amerykańskich inwestorów, była decyzja Fed w sprawie stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami Fed nie zmienił ani stóp ani nastawienia do polityki pieniężnej, co trochę poprawiło nastroje na rynku.
W środę kolejne spółki publikowały wyniki finansowe za IV kwartał br. Gorsze od oczekiwanych rezultaty przedstawiła m.in. spółka tytoniowa Altria Group (dawny Philip Morris). Mile zaskoczył raportem koncern telekomunikacyjny Verizon Communications. Do godz. 18.30 indeks Dow Jones spadł o 0,50%, a Nasdaq Composite stracił 0,28%.
Niejednolita tendencja panowała na czołowych giełdach europejskich, choć groźba wojny na wszystkich rynkach pogorszyła nastroje. Londyński wskaźnik FT-SE 100 spadł o 0,18%. W dół pociągnęły go przede wszystkim British Airways, których papiery staniały prawie o 5%. Inwestorzy obawiają się, że linie lotnicze bardzo mocno odczują skutki ewentualnej wojny na Bliskim Wschodzie. Taniały też papiery telekomów, ale drożały akcje banków. Na wyraźnym plusie zakończył sesję paryski indeks CAC-40, który wzrósł o 1,43%. Inwestorzy kupowali przede wszystkim papiery France Telecom (+6,2%). Koncern zapowiedział, że zysk za 2002 r. będzie lepszy, niż zakładał i przedstawił dobre dane na temat sprzedaży w ub.r. Rosły też notowania koncernu naftowego TotalFinaElf, który dostał rekomendację "kupuj 1" od UBS Warburg. Na giełdzie frankfurckiej, spekulacje jednej z gazet na temat możliwej podwyżki dywidendy pobudziły popyt na papiery potentata motoryzacyjnego - DaimlerChrysler. Wyraźnie staniały natomiast akcje koncernu energetycznego E.ON. Wczoraj sąd decydował, czy będzie on mógł przejąć firmę Ruhrgas. Indeks DAX wzrósł o 1,32%.