Neutralne nastawienie RPP do polityki monetarnej stało się tak oczywiste, że aż wydaje się chorobliwe. Każdą chorobą można się zarazić, więc dopadło to w końcu też moją osobę. Skoro RPP przez cały długi cykl głębokich obniżek stóp (i w perspektywie następnych) potrafi zachować neutralne nastawienie (sic!), to ja też pomimo dalszego przewartościowania spółek i długoterminowych pesymistycznych prognoz, nie liczę na razie na głębsze spadki. Przestrzegam jednak przed odbieraniem ewentualnego odbicia jako nowego trendu wzrostowego, o czym pisałem już wczoraj. Warto zerknąć na amerykańskie indeksy, które zarówno pomagać powinny w odbiciu, jak i potwierdzają, że będziemy mieć do czynienia jedynie z odreagowaniem.
Od 23 lat Mark Hulbert prowadzi analizy 160 najpopularniejszych amerykańskich biuletynów inwestycyjnych. Codziennie publikowana wartość jego indeksu obliczana jest na podstawie zmian zalecanego udziału akcji w portfelu. Tak jak w przypadku Investor's Intelligence, rekomendacje analityków odbierane są kontariańsko. Przewaga tego indeksu polega na możliwości jego codziennej analizy i wyciągania wniosków znacznie wcześniej.
Podczas szczytu w połowie stycznia wartość wskaźnika osiągnęła 41,8%. Oznacza to ogromny optymizm, który zawsze w ostatnich latach oznaczał nadciągającą wyprzedaż. Nie inaczej było też tym razem, a indeks po ostatnim załamaniu wynosi już tylko 5,8%. Nie jest to znak końca bessy. Zakończeniu spadków towarzyszą mocno ujemne wartości. Uwagę jednak zwraca co innego - rekordowy dla całej bessy jednosesyjny spadek wskaźnika (kapitulacja analityków) po ostatniej wyprzedaży. Wraz ze spadkiem "wskaźnika strachu" - VIX przekraczającym 15% na jednej sesji (porównywalne jedynie z wrześniem 2001 r.,) pozwala to spodziewać się zasłużonego odbicia. Ale tylko odbicia.