Reklama

Byłem rekinem finansjery

Publikacja: 30.01.2003 09:06

Kończy się styczeń. Inwestorzy zawiedzeni rozglądają się, gdzie to podział się efekt stycznia. Do tej pory zwykle ceny akcji rosły, a tu nic - mamy kolejne spadki. Prawda jest taka, że efekt stycznia jest - ale od pewnego czasu w tym miesiącu nie rosną spółki na GPW, ale podatki. No i teraz mamy dyskusję, jak by tu urwać jeszcze trochę grosza podatnikowi - tym razem temu, co zarobione środki zainwestował na giełdzie.

Minister finansów Grzegorz Kołodko długo myślał, ale jak już wymyślił, to stwierdził: W normalnej gospodarce nie może być tak, że podatki płacą emeryci i renciści, a nie płacą ich rekiny finansjery.

I - według innego powiedzonka pana ministra o nożycach, które odzywają się pod uderzeniu w stół - chciałbym się przyznać. Byłem rekinem finansjery. Kilka lat temu odłożyłem trochę grosza i zainwestowałem w akcje. I ze smutkiem przyznaję - nie zapłaciłem podatków. I biedni emeryci i renciści finansowali mnie i łożyli na moje utrzymanie. To znaczy niby zarabiałem pieniądze w prywatnej firmie. Od tych pieniędzy płaciłem podatek dochodowy, a jak chciałem kupić sobie jedzonko, płaciłem VAT. Od innych produktów spożywczych, które czasem nabywałem, płaciłem akcyzę. Firma, notabene, też płaciła podatki. To, co mi zostało, odłożyłem na koncie w banku, który też płacił podatki. A potem zainwestowałem w akcje innego banku, który też płacił podatki, za pośrednictwem biura maklerskiego, które również rozliczało się z fiskusem. Przyznam się do jeszcze czegoś - gdybym zarobił na tych akcjach, kupiłbym komputer. Od firmy, która także płaci podatki.

Teraz się okazuje, że wszystko to robiłem na złość emerytom i rencistom, którzy musieli ze swoich skromnych dochodów utrzymywać mnie, czyli rekina finansjery. O wiele lepiej byłoby, gdybym nie oszczędzał, nie inwestował i nie planował kupna komputera. Wtedy biedni emeryci i renciści nie dokładaliby do mnie ani grosza.

A tak na poważnie, Panie Ministrze, to zainwestowane przeze mnie pieniądze już parę razy były opodatkowane - może już wystarczy? Mało tego, zainwestowałem je w nadziei, że ludzie, którzy lepiej się na tym znają, przeznaczą je na rozwój swojej firmy, która dzięki temu da i więcej miejsc pracy, i zapłaci więcej podatków, a przy okazji da mi zarobić. Na dodatek, gotów byłem zaryzykować sytuację, że stracę na akcjach - w przeciwieństwie do fiskusa, który najwyraźniej chce zarabiać tylko na zyskach, a nie zamierza w żaden sposób godzić się na rekompensowanie strat.

Reklama
Reklama

Szczerze mówiąc, chętnie znowu zostałbym rekinem finansjery. Gdyby nie pazerne państwo, którego urzędnicy są w stanie wymyślać tylko ciągle wyższe podatki i ewentualnie dawać dziwne ulgi (bo niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego ulga podatkowa jest tylko na nowe mieszkania?), co powoduje ciągły drenaż mojego portfela, chętnie zainwestowałbym znowu na GPW.

I jeszcze jedno - Pan zapomina, Panie Ministrze, że na giełdzie pracują także pieniądze przyszłych emerytów. Na swój sposób każdy z ludzi poniżej 33 roku życia jest rekinem finansjery. A Pana obowiązkiem jest również dbanie o nas, czyli ludzi, którzy za 20-30 lat pójdą na emeryturę. Więc, proszę, zamiast opowiadać ludziom o rekinach finansjery, niech Pan tylko zapewni nam warunki do inwestowania, żebyśmy za kilkanaście lat byli w stanie płacić podatki od naszych emerytur. A to wymaga między innymi rozwoju rynku kapitałowego. A może, Panie Ministrze, Pan się zna tylko na podatkach?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama