Wśród dochodów, które kierowcy zapewniają budżetowi państwa, największą pozycję stanowią wpływy z podatku akcyzowego od paliw silnikowych. Od stycznia do końca listopada ubiegłego roku do państwowej kasy wpłynęło z tego tytułu ponad 13 mld zł, czyli w całym roku kwota ta przekroczyła prawdopodobnie 14 mld zł. To 10% wszystkich dochodów państwa, które w ubiegłym roku wyniosły ok. 140 mld zł. Budżet zarabia ponadto na podatku VAT zawartym w cenie benzyny czy oleju napędowego. Z naszych wyliczeń wynika, że w ciągu ubiegłego roku do państwowej kasy wpłynęło z tego tytułu ponad 6 mld zł.
Kierowcy zapewniają także ponad 500 mln zł rocznie wpływów z tytułu akcyzy od sprzedaży aut, ok. 250 mln zł z tytułu winiet od samochodów ciężarowych oraz, jak wynika z naszych obliczeń, ok. 3 mld zł z tytułu VAT-u od sprzedaży samochodów. Jakby tego było mało, kierowcy muszą płacić za parkowanie w centrach aglomeracji, na czym zarabiają miasta. Dla przykładu, sama Warszawa w ubiegłym roku dostała z tytułu opłat za parkowanie prawie 40 mln zł. Do tego trzeba doliczyć sumy, jakie odprowadzają obowiązkowo z komunikacyjnych składek co roku towarzystwa ubezpieczeniowe do Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych - prawie 13 mln zł, oraz do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego - ponad 53 mln zł. Nie można także zapomnieć o mandatach karnych nakładanych przez policję i o kwotach opłacanych przy rejestrowaniu samochodów. Oznacza to, że gdyby kierowcy nagle zastrajkowali, przestali jeździć samochodami, kupować nowe auta itp. w publicznych finansach zabrakłoby ok. 25 mld zł. Dla porównania, w budżecie na 2002 rok zapisano wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych na poziomie ponad 26 mld zł.
Muszą płacić jeszcze więcej
Mimo że już dziś to kierowcy w dużej części płacą na utrzymanie szpitali, policji, administracji państwowej, rząd sięga do ich kieszeni po kolejne pieniądze. W Sejmie trwają właśnie prace nad ustawami, które wprowadzają opłaty za poruszanie się po drogach krajowych samochodami osobowymi. - Dzięki temu będzie możliwe przełamanie marazmu w budownictwie drogowym i stworzenie nowych miejsc pracy w tej dziedzinie - argumentował w Sejmie Marek Pol, minister infrastruktury. Z prognoz jego resortu wynika, że winiety od samochodów osobowych mają zapewnić kilkaset milionów dochodu w tym roku. Pierwotnie wpływy planowano na ponad miliard. Winiety nie weszły jednak w życie 1 stycznia i prawdopodobnie nie wejdą 1 kwietnia. Wpływy będą więc dużo mniejsze, prawdopodobnie poniżej 800 mln zł.
Ponadto trwają prace nad ustawą, która ma zobowiązywać producenta albo importera samochodu do pokrycia kosztu złomowania w przyszłości. To oznacza, że koszt ten zostanie przerzucony na klientów salonów samochodowych, a ceny nowych aut wzrosną, jak się szacuje, o ok. 500 zł. Oznacza to, że po wprowadzeniu tych przepisów kierowcy łącznie wydadzą o 150 mln zł więcej. Nie wiadomo, kiedy właściciele samochodów zostaną obarczeni kosztem dofinansowania polskich rolników. Ustawa o biopaliwach, która miała to usankcjonować, została na razie zawetowana. Kierowcy muszą być jednak przygotowani na to, że w 2003 roku oddadzą państwu co najmniej miliard zł więcej niż w roku ubiegłym.