Do 701 USD za uncję wzrosła w poniedziałek cena platyny. Jest to poziom najwyższy od marca 1980 r. Metal ten używany przy produkcji katalizatorów oraz przez jubilerów zdrożał w tym roku już o 14%. Popyt nasilił się zwłaszcza w ubiegłym tygodniu, kiedy to prezydent Bush wezwał w orędziu o stanie państwa do zdynamizowania badań nad ogniwem paliwowym, które ma wytwarzać prąd elektryczny bez żadnych zanieczyszczeń i w którym też używana jest platyna.
1745 USD za tonę, czyli najwięcej od 22,5 miesiąca, kosztowała wczoraj miedź. Obroty były jednak niewielkie, a cenę podtrzymywały fundusze. Liczą one na wzrost popytu na miedź w wyniku ożywienia gospodarczego w USA. Zapowiada je wyższy od oczekiwanego poziom indeksu aktywności w amerykańskim przemyśle. W styczniu wskaźnik ten obliczany przez ISM wyniósł 53,9 pkt. i wprawdzie spadł w porównaniu z grudniem, ale był wyższy niż 53 pkt. oczekiwane przez analityków.
Złoto znowu wczoraj zdrożało i na popołudniowym fixingu w Londynie za uncję płacono 370,35 USD, a więc o 2 USD więcej niż w piątek. O nastrojach uczestników rynku nadal strach przed wojną w Iraku decydował bardziej niż zwyżka na giełdach akcji i umocnienie kursu dolara.
O 1,7% w stosunku do piątkowego zamknięcia, czyli do 30,58 USD za baryłkę staniała wczoraj ropa naftowa. Tyle płacono po południu na londyńskiej giełdzie paliwowej za gatunek Brent z dostawą w marcu. Przyczyną była możliwość złagodzenia strajku w Wenezueli. Przywódcy tamtejszej opozycji wezwali bowiem do powrotu do pracy robotników branży petrochemicznej. Z ewentualnymi większymi zakupami uczestnicy rynku postanowili zaś poczekać do środowego wystąpienia Colina Powella, który ma Radzie Bezpieczeństwa przedstawić dowody, że Irak ma broń masowego rażenia.