Większość analityków obawia się, że wyniki banków na koniec 2002 r. będą kiepskie. Ich zdaniem, banki zdecydują się na czyszczenie bilansów, co może oznaczać znaczny wzrost rezerw w sektorze. Dzięki tym operacjom rok bieżący nie powinien przynieść negatywnych niespodzianek, dotyczących wyników banków, tak jak to miało miejsce w roku ubiegłym.
Poprawy wyników sektora bankowego oczekuje również NBP. - Kolejny rok powinien być lepszy niż wyniki 2002 roku - powiedział Leszek Balcerowicz, prezes NBP. - Obniżenie się wyniku finansowego banków było odwrotną częścią sukcesu, jakim było obniżenie inflacji.
Spadek inflacji został wywołany w dużym stopniu utrzymywaniem przez NBP wysokich stóp procentowych, na co nałożyło się spowolnienie gospodarcze. Oba te czynniki spowodowały pogorszenie się sytuacji kredytobiorców, a wiele firm upadło. Wskutek tego banki musiały tworzyć coraz większe rezerwy na kredyty, wobec których istniało zagrożenie, że nie zostaną spłacone. To zaś wpływało na gorsze wyniki banków.
NBP liczy, że w tym roku sytuacja się odwróci i odsetek kredytów zagrożonych będzie się zmniejszał. Według danych Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, już w ostatnim kwartale ubiegłego roku nastąpił spadek udziału kredytów zagrożonych w portfelach banków. Na koniec III kwartału 2002 r. stanowiły one 21,7% portfela sektora, a na koniec IV kwartału - 21,4%. Dla porównania, na koniec 2001 r. kredyty zagrożone stanowiły 18,6% portfela kredytowego sektora.
Według Wojciecha Kwaśniaka, szefa GINB, sytuacja powinna się jeszcze bardziej poprawić w tym roku. - Potwierdziły się przewidywania, że tempo przyrostu złych kredytów zmalało w porównaniu z poprzednimi kwartałami - powiedział. - W II połowie 2003 roku możliwy jest spadek tego wskaźnika. Banki wraz z rozwojem gospodarki będą miały większą skłonność akceptowania ryzyka i wchodzenia w akcję kredytową.