Na środowej sesji Towarowej Giełdy Energii nastąpiło zupełne odwrócenie trendu w stosunku do notowań z wtorku. Indeks Rynku Dnia Następnego - IRDN spadł o 15,3% przy dość dużym wolumenie, wynoszącym 8340 MWh. Średnia ważona - zupełnie letnia - wyniosła 109,33 zł/MWh i była superatrakcyjna dla kupujących. Jak widać, podejmowanie ryzyka przez uczestników rynku często się opłaca. Do polskiej energetyki bardzo wolnymi krokami, ale jednak, wkracza gospodarka rynkowa, oparta na prawie popytu i podaży. Jak pokazała środowa sesja, ceny nie zależały zupełnie od minusowej temperatury. Nadwyżka podaży sprawia, że luty - zaliczany w energetyce do miesięcy zimowych - wcale nie musi być drogi. Pojęcie miesięcy zimowych droższych od letnich należy przenieść do lamusa. Dość duży obrót pokazał, że, kupujący nie ulegli panice. Należy zwrócić uwagę, że spółki dystrybucyjne nie powinny traktować giełdy tylko jako elementu dobowego niezbilansowania oraz poprawiania dobowego błędu prognoz. Coraz bardziej powinny one dywersyfikować portfel krótkoterminowy zakupów energii i zwiększać w nim udział zakupów na Giełdzie Energii. To naprawdę się opłaca.

Na rynku kontraktów terminowych na razie nie ma obrotów, ale ten rodzaj instrumentów potrzebuje czasu, żeby uczestnicy się do niego przekonali. Pokazała to choćby Giełda Papierów Wartościowych.