Zysk netto Royal Dutch/Shell wzrósł do 2,78 mld USD, z 1,91 mld USD w takim samym okresie przed rokiem. Był to pierwszy od półtora roku wzrost kwartalnego zysku tej firmy, podobnie jak innych spółek naftowych, a to dzięki najwyższym od dwóch lat cenom ropy, która znacznie zdrożała w wyniku obaw o to, że wojna na Bliskim Wschodzie zakłóci dostawy z tego regionu. W skali całego roku zysk netto spółki spadł o 23%, do 9,22 mld USD.

Prezes koncernu Philip Watts zapowiedział zwiększenie dywidendy i podjęcie działań zmierzających do obniżki kosztów. Spółka na przyszły rok przedłużyła program redukcji kosztów jednostkowych o 3% rocznie. W 2004 r. ma to dać 1,5 mld USD oszczędności. - To pozwoli nam ze spokojem patrzeć na najbliższe dwa lata - powiedział Watts. Wobec niepewnej sytuacji na rynku giełdowym Watts wykluczył przeprowadzenie buy backu w pierwszym półroczu.

Shell zamierza w tym i przyszłym roku realizować program zwiększania wydobycia ropy i gazu o 3% rocznie. Niektórzy analitycy przy obecnych wysokich cenach i słabym, wobec spowolnienia gospodarczego, popycie spodziewali się ograniczenia wzrostu wydobycia.

Spółka zapowiedziała też zwiększenie zwrotu z kapitału do 13% w tym i 15% w przyszłym roku. Łatwe to nie będzie, bo, na przykład, w 2002 r. zwrot z amerykańskich rafinerii Shella wyniósł 6%.