W poniedziałek notowania ropy naftowej wykazywały nadal skłonność do wzrostu. Baryłka gatunku Brent kosztowała w pewnym momencie o 0,36 USD więcej niż w końcu poprzedniego tygodnia. Obok napiętej sytuacji politycznej dodatkowy bodziec do wzrostu cen ropy stanowiły najmniejsze od dwudziestu miesięcy zapasy paliw płynnych w USA. Wywołują one szczególny niepokój w związku z niskimi temperaturami i dużym zapotrzebowaniem na olej opałowy we wschodniej części kraju. W ciągu dnia tendencja zwyżkowa uległa jednak zahamowaniu ze względu na zabiegi pokojowe, które mogą zapobiec wybuchowi wojny na Bliskim Wschodzie. Ze szczególnym zainteresowaniem czekano na wyniki wizyty prezydenta Rosji Władymira Putina w Paryżu, gdzie miał on omówić francusko-niemiecki plan wysłania do Iraku sił pokojowych ONZ oraz wzmocnienia tam kontroli zbrojeń. Wczoraj po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w marcu płacono w Londynie 32,15 USD, wobec 32,34 USD w końcu sesji piątkowej.
Perspektywa konfliktu zbrojnego w Iraku, a także napięcie związane z aspiracjami atomowymi Korei Północnej zwiększały w dalszym ciągu atrakcyjność złota. Obecnie inwestorzy czekają na kolejny raport inspektorów rozbrojeniowych, dotyczący Iraku, który ma być przedstawiony w piątek. W Londynie uncja złota kosztowała po południu 370,75 USD, wobec 369,75 USD w końcu zeszłego tygodnia.
Tymczasem spekulacyjne zakupy aluminium przyczyniły się do zwyżki notowań miedzi. Surowiec ten w kontraktach trzymiesięcznych zdrożał na Londyńskiej Giełdzie Metali do 1707 USD za tonę z 1683,50 USD w piątek.