Oskarżenie wiąże się z transakcjami na walorach Drosedu, w wyniku których, ze szkodą dla BIG-BG, trzy osoby zarobiły 1,8 mln zł. - To jedna z ciekawszych spraw dotyczących przestępstw na rynku kapitałowym - uważa Maciej Kujawski, rzecznik warszawskiej prokuratury.
Kto sprzedał te akcje?
Pod koniec września 1999 roku w trakcie transakcji pozasesyjnych właściciela zmieniło 97,5 tys. walorów Drosedu po cenie o 40% niższej od ówczesnego kursu giełdowego. Sprzedającym był Bond Equit Trading BT, spółka zależna od BIG-BG. Mimo to pracownicy banku i jego spółki nie mieli pojęcia o tym, że 5% Drosedu wyparowało z rachunku. Według aktu oskarżenia, transakcji dokonali: były pracownik, będący wcześniej ekspertem ds. inwestycji kapitałowych BIG-BG, asystent maklera w BM BIG-BG oraz inwestor indywidualny.
Istotne jest to, że dwa tygodnie wcześniej władze banku, który miał 24,99% akcji Drosedu, podczas poufnego posiedzenia przeniosły te aktywa z portfela strategicznego do handlowego i zadeklarowały chęć ich sprzedaży. W związku z tym, jak się wydaje, pomysłodawcą "akcji" był ekspert BIG-BG, który wiedział o tej decyzji, a został zwolniony tuż po tym, jak pakiet akcji Drosedu został zakwalifikowany do sprzedaży. Zdaniem prokuratury, to on właśnie miał druki umożliwiające sprzedaż papierów, znał również numer rachunku oraz hasło wymagane przy złożeniu zlecenia. Aby zrealizować transakcje, potrzebna mu była jeszcze współpraca osoby przyjmującej zlecenie w wydziale obsługi klientów instytucjonalnych w BM BIG-BG oraz inwestora, który udostępnił mu rachunek i środki na zakup akcji.
Tanio kupić, drogo sprzedać