Mocny atak popytu w końcówce piątkowej sesji w USA był zapowiedzią korekty wzrostowej na świecie. Giełdy europejskie skrzętnie z tego skorzystały, GPW nie była gorsza. Jakie są przyczyny nagłej i nerwowej odmiany nastrojów? Spadki trwają już (z niewielkimi przerwami) ponad dwa miesiące, rynki są nimi znużone. W takiej atmosferze do nagłego zwrotu wiele nie potrzeba. Tym razem wystarczył brak zagrożenia nowymi złymi informacjami w perspektywie kilku dni. Owszem, wyniki i prognozy Della były niezłe, ale czy wyniki jednej spółki wraz z właściwie nie rozjaśniającym niczego raportem szefa inspektorów rozbrojeniowych ONZ mogą na stabilnym rynku dokonać tak dynamicznej przemiany? Giełdy są po silnych spadkach, skrócony tydzień w USA nie przynosi przełomowych danych makro, publikacje raportów kwartalnych zmierzają ku końcowi. Pojawił się więc spekulacyjny popyt, którego działanie spowodowało dodatkowo zamykanie krótkich pozycji i fundament pod korektę gotowy.
Na naszym rynku pozostały publikacje raportów dużych spółek, co do których oczekiwania są generalnie pozytywne (PKN, BZ WBK, TP SA). Moim zdaniem, to zagrożenie dla rynku - oczekiwania te są już w cenach, wyniki nieco lepsze, nie będą więc miały pozytywnego przełożenia na kurs, ewentualne negatywne zaskoczenie może natomiast zostać przyjęte nerwowo. A to, wraz z uświadomieniem sobie przez inwestorów na świecie, że przedłużające się przygotowania do wojny z Irakiem powodują wzrost niepewności, może być przyczyną powrotu do spadków. Uważam jednak, że sesja poniedziałkowa to nie ostatnie słowo popytu. Poziom 1140 pkt lub w przypadku utrzymujących się dobrych nastrojów na świecie obszar 1155-1160 pkt leżą w zasięgu byków.
Zwróć uwagę:
Prosper - dobry wynik w IV kwartale daje nadzieję, że kłopoty z rentownością spółka ma już za sobą
Unikaj: