Spadające od pewnego czasu stopy procentowe powodują, że banki drastycznie zmniejszyły oprocentowanie ROR-ów. W tej chwili kształtuje się ono na poziomie od 0,1 do 4,5%. Najwyższe oferują banki internetowe i dzięki temu zyskują klientów. - Mały przyrost klientów w bankach "okienkowych" i lawinowy przyrost naszych klientów świadczy bez wątpienia o tym, że bankowość tradycyjna osiągnęła pewien poziom nasycenia - stwierdził Szymon Midera, rzecznik prasowy mBanku. - Klienci, zwłaszcza mający dostęp do internetu, mogą szczegółowo porównywać ofertę banków i zawsze wybiorą ten, gdzie rachunek jest najwyżej oprocentowany i gdzie nie ma opłat. To jest to, co przyciąga klientów do nas.
Jedynym bankiem, spośród prowadzących działalność w tradycyjnej formie, który może poszczycić się znaczącym wzrostem liczby ROR-ów, jest Lukas Bank.
- Klienci są coraz bardziej wymagający, jeśli chodzi o jakość i sprawność obsługi. Chcemy, by nasze produkty były dostępne przez kilka alternatywnych kanałów dystrybucji. W tym kierunku planujemy się rozwijać - powiedział Roman Jędrkowiak, dyrektor marketingu Lukas Banku.
Większość banków tradycyjnych stara się jakoś sobie radzić poprzez zwiększanie wachlarza oferowanych usług. Dotyczy to m.in. kart kredytowych, sprzedaży obligacji i jednostek funduszy inwestycyjnych.
Standardem staje się obsługa konta na odległość. Te banki, które nie stworzyły jeszcze kompleksowej oferty internetowej, właśnie ją wprowadzają albo są w trakcie przygotowań. - W tym roku planujemy zakończenie wdrażania systemu Pekao 24 we wszystkich oddziałach banku w Polsce. Pozwala on na dostęp do konta przez internet, telefon i telefon komórkowy przez 24 godziny na dobę - zapowiedział rzecznik prasowy Pekao Sebastian Łuczak.