W ubiegłym tygodniu przedstawiciele bełchatowskiej kopalni i elektrowni spotkali się z kierownictwem Ministerstwa Skarbu Państwa. Minister Sławomir Cytrycki próbował przekonać ich do koncepcji konsolidacji. Od przedstawicieli MZK dowiedzieliśmy się, że podczas spotkania związkowcy nie poznali żadnych nowych argumentów, które przekonałyby ich do utworzenia BOT. Górnicy obawiają się, że holding nie będzie w stanie konkurować z innymi producentami energii. Z wstępnych analiz - przygotowanych w kopalni i elektrowni - wynika, że cena 1MWh produkowanej w BOT energii może być nawet o 30% wyższa od wytwarzanej dzisiaj w elektrowni Bełchatów.

W ubiegłym tygodniu w Bełchatowie odbyła się manifestacja przeciwko rządowemu planowi utworzenia BOT. Wcześniej prawie 9 tys. mieszkańców podpisało petycję do rządu przeciwko włączaniu kopalni i elektrowni do mającego powstać holdingu. Petycja została przekazana wicemarszałkowi Sejmu Januszowi Wojciechowskiemu. - Jesteśmy przeciwko psuciu tego, co jest dobre - mówił Zdzisław Wach, reprezentujący MZK. - Boimy się, że niekorzystnej dla całego regionu decyzji o utworzeniu BOT już nie da się cofnąć. A BOT nie ma szansy utrzymać się na rynku. Gdy powstanie i w jego struktury zostanie włączona kopalnia i elektrownia, dla Bełchatowa i regionu będzie to jak kataklizm.

We Wrocławiu strajkiem wszystkich kopalń węgla brunatnego i innych zakładów tego sektora zagrozili związkowcy na spotkaniu struktur krajowych pięciu central działających w tej branży. Wszystko zależy od ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej, od którego domagają się utworzenia zespołu trójstronnego (przedstawiciele rządu, związków i pracodawców).

Na posiedzeniu Sejmu, które rozpocznie się 25 lutego, rząd ma przedstawić informację o przyszłości sektora energetycznego w Polsce.