Reklama

Kolejna nieudana aukcja

Po raz drugi w ciągu niespełna dwóch tygodni Ministerstwo Finansów nie sprzedało na przetargu ani jednej obligacji. Tym razem powodem był zupełny brak popytu. Resort oferował papiery po cenie wyższej niż można je było kupić na rynku.

Publikacja: 21.02.2003 08:02

Ministerstwo Finansów zorganizowało wczoraj uzupełniającą aukcję obligacji pięcioletnich. Oferowało papiery o wartości 400 mln zł. Można je było kupić tylko po wyznaczonej przez resort cenie 1014,31 zł, odpowiadającej rentowności 5,42% (średnia dochodowość z głównego przetargu, który odbył się w środę).

Inwestorzy nie złożyli żadnej oferty. Trudno się dziwić, dużo taniej te same obligacje mogli kupić na rynku. Rano rentowność pięciolatek wynosiła 5,47%. W ciągu dnia dalej rosła i po południu osiągnęła poziom 5,51%.

- Ministerstwo nie popełniło błędu, decydując się na tę aukcję. Od przetargu środowego sytuacja na rynku gwałtownie się zmieniła - mówi Konrad Aleksandrowicz, chief dealer rynku obligacji w ING Banku Śląskim. W środę resort sprzedał papiery o wartości 2 mld zł, przy popycie przekraczającym 5,2 mld zł. Ministerstwu udało się osiągnąć bardzo atrakcyjne ceny i dlatego zdecydowało się na aukcję uzupełniającą.

- Wzrost cen obligacji pięcioletnich w ostatnich dniach miał charakter spekulacyjny. Korzystając z tego, że płynność na rynku jest stosunkowo mała, jakaś grupa inwestorów zaczęła kupować nasze papiery. Na to nabrali się inni, spekulując, że do Polski wracają zagraniczni inwestorzy długoterminowi. To jeszcze bardziej wyciągnęło ceny w górę. Potem zaczęła się wyprzedaż. Nastąpiło to tuż po środowym przetargu - stwierdza Marcin Bilbin, analityk z Banku Handlowego.

Jego zdaniem, nastroje na rynku obligacji nie są dobre, a ma to związek z napiętą sytuacją polityczną na świecie. - Ciągle nie widać, aby polskie papiery kupowali inwestorzy zagraniczni - zaznacza M. Bilbin. W ubiegłym tygodniu MF przeprowadziło nieudaną aukcję 20-latek. Inwestorzy byli zainteresowani zakupem papierów, ale resort uznał, że proponowane ceny są za niskie i odrzucił wszystkie oferty.

Reklama
Reklama

Tanieje też złoty

O złym nastroju panującym na rynku świadczy również przecena złotego. Polska waluta traciła wczoraj na wartości, i to zarówno w stosunku do dolara, jak i euro. - Od samego rana londyńskie banki sprzedawały złotego - mówi Tomasz Małkowski, dealer walutowy z Kredyt Banku. - Nie było to jednak spowodowane żadnymi czynnikami o charakterze fundamentalnym. Wyprzedaż musiało uruchomić jakieś duże zlecenie - dodaje. Powodem przeceny złotego mogły być również świeże plotki o zakupie walut zagranicznych przez Ministerstwo Finansów. - Nie zaprzeczam i nie potwierdzam - powiedział Jarosław Skowroński, rzecznik MF. Za euro płacono po południu 4,2 zł, wobec 4,17 zł w porannym handlu. Dolar umocnił się natomiast do 3,89 zł, z 3,87 zł na otwarciu.

- Nastroje inwestorów są naprawdę słabe. Widać, że gracze lokujący na emerging markets oczekują coraz większej premii za ryzyko związane z wojną w Iraku - powiedziała Reutersowi Juliet Sampson, strateg walutowy z Bank of America w Londynie. Jej zdaniem, do czasu wyjaśnienia sprawy irackiej, złoty może dalej spadać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama