Rynek zachowywał się wczoraj spokojnie - ceny papierów skarbowych nieco wzrosły, a złoty lekko osłabł w stosunku do dolara, wzmocnił się za to nieznacznie wobec euro. Ten spokój wynikał z faktu, że większość inwestorów oczekiwała redukcji stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego o 25 pkt. bazowych. Część analityków przyznaje wręcz, że byłaby możliwa większa redukcja - nawet o 50 pkt - gdyby RPP nie trzymała się swojej polityki małych kroków. Zakłada ona, że częstotliwość redukcji może być duża, jednak stopy za każdym razem spadną o nie więcej niż 25 pkt. bazowych.
Analitycy liczą, że RPP przedstawi nową strategię polityki pieniężnej na najbliższe lata. Dotychczasowa, przyjęta przez Radę na początku jej działalności, zakładała redukcję inflacji do poziomu poniżej 4% do końca 2003 roku. Jednak do tej pory nie wiadomo było, jakie cele Rada wyznaczy na kolejne lata.
- Opóźnianie chwili publikacji nowej strategii utrudnia życie m.in. firmom, które muszą prognozować na kilka lat naprzód - powiedział Jacek Wiśniewski, szef biura prognoz i analiz rynkowych w banku Pekao SA. - Tymczasem na razie nie wiadomo, czego się można spodziewać np. w 2005 r.
Co będzie w nowej strategii? Z wcześniejszych wypowiedzi członków RPP wynika, że Rada jako główny cel przyjmie stabilizację inflacji. Nie wiadomo, czy będzie to poziom 2,5%, jak sugerował Dariusz Rosati, członek RPP, czy raczej 2,5%, jak mówił prezes NBP Leszek Balcerowicz. Na dodatek, RPP chce takiej zmiany sposobu ustalania celu inflacyjnego, aby był on stały - to znaczy inflacja powinna być na wyznaczonym poziomie przez cały rok, a nie osiągać go na koniec roku.
Cel inflacyjny na takim poziomie ma zagwarantować Polsce wypełnienie jednego z kryteriów - inflacyjnego - traktatu z Maastricht, które warunkują wejście nowych członków do strefy euro. Nie wiadomo jednak, kiedy Polska zechce przystąpić do Eurolandu. Prezes NBP mówił nawet o 2006 roku, jednak tych deklaracji nie poparła strona rządowa. Na dodatek przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego raczej odradzają szybkie wprowadzanie euro w naszym kraju i radzą poczekać kilka lat, prawie do końca dekady. Jeśli więc wejście Polski do strefy euro się opóźni, zapewne trzeba będzie zrewidować także założenia strategii.