Wczorajsza sesja była prostą konsekwencją poniedziałkowego spadku. Wykreślona luka bessy oraz nowe minima nie pozostawiają wątpliwości, w którym kierunku pójdziemy dzisiaj. Po takiej sesji "musimy" być jeszcze niżej.

Już początek sesji wskazywał, że popyt nie jest w dobrej formie. Zaczęliśmy pod poziomem poniedziałkowego zamknięcia, wykreślając tym samym lukę bessy na wykresie intra. W pierwszej chwili popyt próbował ją zamknąć, ale bez powodzenia. Niedźwiedziom zdecydowanie pomagał DAX, który spadł poniżej swojego dotychczasowego dołka na poziomie 2520 pkt. To pobudziło podaż, w efekcie czego doszło do testu dolnego poziomu konsolidacji. Bykom udało się uchronić przed wyprzedażą... chwilowo. Po południowym marazmie podaż ponownie zaatakowała, by doprowadzić do naruszenia poziomu wsparcia. Dzieła zniszczenia dokonała reakcja na fatalny poziom zaufania konsumentów w USA - kolejny 9-letni rekord. W czasie końcowego fixingu podaż przygniotła posiadaczy długich pozycji. Na zamknięciu zanotowaliśmy nowe minimum.

Po takiej słabości popytu (odbicie w południe wyniosło jedynie 8 pkt) oraz zdecydowaniu podaży nie ma właściwie podstaw do opuszczania krótkiej strony rynku. Technicznie sytuacja wygląda bardzo źle. Mamy wyjście z konsolidacji dołem. Można domniemywać, że kontynuujemy trend spadkowy zapoczątkowany na poziomie 1265 pkt. Wczoraj zamknęliśmy też ostatnią lukę hossy, która dzieliła nas od poziomu dołka z października ubiegłego roku (na wykresie zaznaczono ją poziomą przerywaną linią). W takiej sytuacji nie będzie wielkim błędem oczekiwać, że obecnie poziomem wsparcia jest konsolidacja z października 2001 roku, czyli okolice 1020-1030 pkt. Tu popyt będzie miał kolejną okazję do wykazania się.