Czwarty kolejny spadek indeksu największych spółek przyniosła wczorajsza sesja. Na zamknięcie sesji WIG20 miał wartość 1084,6 pkt, najniższą w tym roku. Od symbolicznej straty większą uwagę przykuwają obroty, które już po raz piąty w tym miesiącu (na 19 sesji) nie przekroczyły 100 mln zł.

Ostatnie sesje, choć wprowadzają istotne zmiany w krótkoterminowej sytuacji technicznej indeksu, wciąż nie dają odpowiedzi na pytanie o kierunek trendu w dłuższej perspektywie. Choć wtorkowa luka bessy i wczorajsze najniższe w tym roku zamknięcie jasno pokazują, że przewagę w krótkim terminie mają sprzedający, to jednak trend długoterminowy wciąż jest boczny. Zresztą przekroczenie minimum z 6 lutego jest na tyle nieznaczne, że nie można wykluczyć utrzymania trendu horyzontalnego także w krótkoterminowej perspektywie. W ramach tej tendencji indeks może rosnąć do 1138 pkt. Wzrostowy scenariusz podpowiada wykres MIDWIG, na którym kształtuje się jakaś przedziwna formacja nachylona w kierunku południowym. Tego rodzaju figury bywają często zapowiedzią wzrostów (niekoniecznie zmiany trendu).

Szeroko opisywany trójkąt na WIG20 wciąż ma szansę się obronić. Wykres tygodniowy indeksu sugeruje, że spadek indeksu musi zakończyć się już na tym poziomie. Choć w obecnej sytuacji brzmi to mało prawdopodobnie, wciąż mamy szansę osiągnąć 1200 pkt. Na marginesie - nawet wyjście z trójkąta dołem nie będzie ostatecznym rozstrzygnięciem sytuacji długoterminowej. Strefa wsparcia związana z ukształtowanymi w ostatnich latach na wykresie WIG20 dołkami rozciąga się aż do 990 pkt. (wg wartości z zamknięcia sesji) i trójkąt nie jest tu jedną możliwą interpretacją wykresu indeksu. Na wybicie dołem wskazuje różnica między spółkami z indeksu, które znajdują się w długoterminowym trendzie spadkowym, a tymi, które rosną. Jeśli uznamy, że oznaką bessy jest najniższy kurs od 52 tygodni, to kursy 6 spółek z WIG20 spełniły w lutym to kryterium. 52--tygodniowe maksima zanotowały Dębica, Świecie i Kęty.