10-punktownym wzrostem zakończyły tydzień marcowe kontrakty na WIG20. Zamknięcie sesji na 1091 pkt. oznacza, że zakryta zostaje wtorkowa luka bessy. Tym samym można mówić o nieudanej zmianie trendu krótkoterminowego na spadkowy. Wygląda zatem na to, że wracamy do horyzontu. W jego ramach notowania kontraktów na WIG20 mogą wzrosnąć do 1136 pkt. Po drodze do tej wartości jest wprawdzie połowa dość wysokiej poniedziałkowej czarnej świecy (1104 pkt.), ale do wartości tej nie przywiązywałbym zbyt dużej wagi. Jeśli weźmiemy pod uwagę notowania z ostatnich kilku tygodni, to świeca ta nie jest znów tak wysoka. Już raz w tym trendzie bocznym ukształtował się korpus podobnej wielkości i nie stanowił on dla popytu większej przeszkody. Zatem krótkookresowy wzrost nie jest wykluczony.
Nie wiem tylko, czy taki scenariusz będzie korzystny dla rynku. Zmienność kontraktów, mierzona 14-sesyjnym wskaźnikiem ATR, spadła poniżej 20 punktów i należy do najniższych w historii. Na takim rynku niezwykle trudno się zarabia, a utrzymanie trendu horyzontalnego nie zapowiada poprawy tej sytuacji. Niska zmienność zebrała już swoje żniwo w postaci spadku wolumenu. W lutym był on niższy niż w styczniu o 35% (inna sprawa, że w styczniu aktywność inwestorów była szczególnie wysoka). W marcu ten negatywny trend może pogłębić się, szczególnie że duża część graczy coraz śmielej zaczyna spoglądać na rynki zagraniczne. Inwestorzy kierują uwagę zarówno na zagraniczne kontrakty na indeksy, gdzie zmienność notowań jest o wiele wyższa (i gdzie nikt nie jest w stanie transakcją opiewającą na 1 akcję zmienić wartości indeksu prawie o 0,2%), jak i na waluty. Coraz więcej pojawia się firm oferujących platformy transakcyjne do handlu na Forexie.