Poniedziałek przyniósł dynamiczną reakcję na rozpad koalicji tylko na rynku walutowym w postaci wybicia kursu euro powyżej szczytów z połowy lipca 2002 i końcówki stycznia 2003. Trend na wspólnej walucie wydaje się więc niezagrożony, a jego siła nie słabnie. GPW zareagowała bardzo ospale. Skoro informacja o rozpadzie rządzącej koalicji w przededniu referendum akcesyjnego nie jest w stanie obudzić rynku z odrętwienia, to nie potrafię wskazać czynnika, który byłby sygnałem do rozpoczęcia bardziej zdecydowanego trendu. Atmosfera wyczekiwania jest widoczna również na rynkach światowych, ale powszechny strach i niepewność nie muszą być podstawą do wybicia w dół. Nad naszym rynkiem wisi jednak tyle negatywów (dokapitalizowanie, Irak, słabsze od oczekiwań wyniki największych spółek - wczorajszy raport PKN), że mimo zwiększającego się prawdopodobieństwa przerodzenia się obecnej niepewności i powszechnego pesymizmu w solidniejsze odbicie, uważam, że poziom 1035 punktów będziemy testować być może podczas jakiegoś nerwowego strząśnięcia w USA. Utrzymanie tego wsparcia uzależniłbym od tempa i efektów akcji zbrojnej w Iraku.
Informacje pojawiające się na rynkach światowych również nie napawają optymizmem. Publikowany wczoraj indeks ISM już tylko o 0,5 punktu przekracza poziom graniczny między rozwojem a spadkiem aktywności (50 punktów). Decyzja Turcji odwleka rozpoczęcie działań wojennych. Prognozy zysków spółki Palm w bieżącym kwartale są pesymistyczne z powodu słabej sprzedaży nowych produktów. Popyt nie ma więc zbyt dużo argumentów, ale trzeba zaznaczyć, że podaż jak na taką koncentrację niepewności i złych informacji zachowuje się bardzo spokojnie.
Zwróć uwagę:
Amica - kara wymierzona przez rynek po bardzo słabych wynikach za IV kwartał wydaje się zbyt emocjonalna i przesadzona.
Unikaj: