W pierwszej połowie poniedziałkowych sesji na giełdach nowojorskich zmiany indeksów były niewielkie. Wprawdzie notowania rozpoczęły się od wyraźnych wzrostów, do czego doprowadziły przede wszystkim lepsze wiadomości ze sceny politycznej - rozpoczęcie przez Irak niszczenia broni oraz aresztowanie jednego z przywódców Al-Kaidy - Chalida Szaicha Mohammeda. Zwyżki zostały jednak zahamowane po publikacji niekorzystnych danych makroekonomicznych. Institute of Supply Managmenet (ISM) opublikował wczoraj dane na temat aktywności w amerykańskim sektorze usług w lutym, która wprawdzie się zwiększyła, ale w znacznie mniejszym stopniu, niż się spodziewano. Stawia to pod znakiem zapytania możliwość tak oczekiwanego ożywienia w gospodarce USA. Wśród spółek uwagę zwracała wczoraj silna przecena akcji emitenta kart bankowych - firmy Capital One Financial, gdy ze stanowiska zrezygnował jej szef, oskarżony o wykorzystywanie poufnych informacji w handlu na giełdzie. Do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones wzrósł o 0,13%, a wskaźnik Nasdaq Composite obniżył się o 0,25%.
Niekorzystne dane makroekonomiczne z USA zahamowały też początkowe silne wzrosty na czołowych giełdach europejskich. Londyński FT-SE 100 zakończył sesję na poziomie o 0,8% wyższym niż w piątek. Inwestorzy zgłosili silny popyt na akcje banków, po publikacji dobrych wyników przez HSBC. Korzystne rezultaty spowodowały też wzrost kursu akcji wydawcy dziennika "Financial Times" - spółki Pearson. We Francji, gdzie wskaźnik CAC-40 wzrósł o 0,3%, uwagę zwracała silna przecena walorów przedsiębiorstwa użyteczności publicznej - Vivendi Environnement. Inwestorzy spodziewają się, że spółka opublikuje słabe wyniki. Informacja o spadku sprzedaży samochodów pobudziła przecenę walorów koncernu motoryzacyjnego Renault. Rosły natomiast m.in. akcje spółki komputerowej Cap Gemini. Na giełdzie frankfurckiej drożały walory spółek high-tech (m.in. Siemensa) i instytucji finansowych. DAX do godz. 18.00 zyskał 0,38%.