Na wtorkowej sesji byki starały się obronić strefę 1067-1070 pkt. Końcówka sesji, a właściwie sam fixing zdecydował o tym, iż na razie poziomy te nie zostały przebite.
Już od tygodnia popyt próbuje nie dopuścić do definitywnego zamknięcia luki hossy z 11 października 2002. Ze względu jednak na dużą podaż na rynku kasowym oraz spadki w Eurolandzie, ceny kontraktów po raz kolejny testowały to wsparcie. Coraz bardziej staje się więc prawdopodobne, iż w końcu zostanie ono pokonane, co będzie sygnałem kontynuacji trendu spadkowego rozpoczętego w styczniu br. Słabość rynku zdają się potwierdzać bardzo płytkie korekty techniczne, które znoszą zaledwie 38,2% poprzedzających je impulsów spadkowych. Ratunkiem dla posiadaczy długich pozycji może być gwałtowny zwrot rynku i przebicie 1096 pkt, co wiązałoby się z utworzeniem formacji podwójnego dna. Niestety, w obecnej sytuacji jest to raczej scenariusz mocno naciągany i mało prawdopodobny.
Warto zastanowić się nad konsekwencjami ewentualnego pokonania 1070 pkt. Wydaje się, że jest to bardzo istotne wsparcie i jego przebicie może być sygnałem do spadku nawet w rejony 1020-1030 pkt.
Duży wpływ będzie to również miało na wygląd wskaźników technicznych, na których kształtują się pozytywne dywergencje. Niestety, mogą one zostać załamane, co niosłoby za sobą negatywne konsekwencje. Bardzo źle wygląda MACD, który w każdej chwili może pokonać swoją średnią i wygenerować tym samym sygnał sprzedaży.
Podsumowując, rynek konsoliduje się nad dość istotnym wsparciem, a słabość instrumentu bazowego oraz wciąż niepewna sytuacja polityczna w kraju, stawia jego utrzymanie pod znakiem zapytania.