Z uwagi na wolny wzrost ekonomiczny i perspektywy rosnących rachunków z kasy publicznej na wojnę z Irakiem, tegoroczny budżet dla kanclerza zanosi się na najtrudniejszy. Dzień wcześniej Brown potwierdził, że jest gotowy wystawić czek in blanco na pokrycie ekonomicznych konsekwencji konfliktu w Iraku. W listopadzie oświadczył, że z rezerw budżetowych na ten cel zostanie przeznaczony miliard funtów. W lutym kanclerz dorzucił do tej sumy dodatkowe 750 mln funtów. Zdaniem ekonomistów, skarb brytyjski stać na takie wydatki.
To jednak nie rachunek za wojnę może przysporzyć kanclerzowi kłopotów. Większym wyzwaniem jest coraz wolniejszy wzrost gospodarczy oraz mniejsze wpływy podatkowe z sektora finansowego. Rzecznik Ernst&Young przedstawia trzy podstawowe dylematy Browna: malejące wpływy do budżetu, zmniejszone inwestycje oraz "skandalicznie skomplikowany system podatkowy". Dla klimatu politycznego koniecznym jest, aby skarb uniknął podniesienia podatków - argumentuje E&Y. "Brown winien odkryć na nowo wartość prostoty, jeżeli chodzi o kwestie np. ulg podatkowych" - mówi Aidan O`Carroll, szef wydziału podatkowego w E&Y, dodając, że "jeżeli się zawaha teraz, może być załamanie".