Rozpad koalicji i związane z tym obawy o powodzenie referendum europejskiego sprawiły, że wzrosło ostatnio ryzyko inwestowania w akcje. Zwiększona niepewność na rynkach przejawiała się między innymi osłabieniem złotówki zarówno wobec euro, jak i dolara. Jeśli jednak mimo tego ktoś czułby się zbyt dobrze, w sukurs defetystycznym nastrojom przyszło Ministerstwo Skarbu Państwa ze swoim pomysłem dokapitalizowania akcjami TPS-y konglomeratu z "ulubionej branży" - Kompanii Węglowej. Najprościej jest, oczywiście, narzekać, że kolejne tego typu inicjatywy dobijają giełdę, ale może tak z nutką ironii zauważyć dobre strony. Działania MSP w efekcie prowadzą jednak do... prywatyzacji, z którą obecnej ekipie rządzącej wcale się nie spieszy.
Tymczasem kondycja naszego głównego indeksu odzwierciedla sytuację na zachodnich rynkach oczekujących na wojnę. Oczekiwanie to przerywane jest publikacją mniej lub bardziej ważnych danych makro i wyników spółek. Z ostatnich wieści na uwagę zasługuje styczniowy wzrost sprzedaży detalicznej w Niemczech o 4,2% m/m i 1,3% r/r. Jest to wynik lepszy od oczekiwań analityków. Dobrze by się stało, gdyby był on zwiastunem poprawy sprzedaży w całej strefie euro, w której w grudniu ub.r. sprzedaż spadła o 1,1% m/m i 1,9% r/r, podczas gdy w całej Unii spadek ten był mniejszy. Również styczniowe dane o cenach produkcji przemysłowej w strefie euro mają lekko pozytywny wydźwięk. Co prawda, niższe od oczekiwań wartości PPI (0,8% m/m i 2,0% r/r) nie sugerują ożywienia, to jednak oddalają widmo stagflacji, które pojawiało się w publikowanych jakiś czas temu na przemian informacjach o malejącym tempie wzrostu PKB i wzroście inflacji.
Dwie ostatnie sesje, które upłynęły pod znakiem powrotu obrotów ponad granicę 100 mln zł, zdają się sugerować, że zbliżamy się do rozstrzygającego momentu, w którym okaże się, czy wytrzyma wsparcie na poziomie 1061 pkt. MACD i RSI znajdują się na wyższych poziomach niż przed miesiącem, nie potwierdzając ostatnich spadków.