Drugą kolejną sesję rynek terminowy zachowywał się lepiej niż kasowy. Wydaje się jednak, że na tym etapie tendencji spadkowej ten optymizm inwestorów stanowi jeszcze jedną przesłankę za dalszymi spadkami. Pomimo wyjścia w ciągu dnia ponad opór w postaci połowy wtorkowej świecy na zamknięciu nie udało się go pokonać.

Porównując wykres kontraktów na WIG20 z wykresem instrumentu bazowego widzimy wyraźną różnicę. O ile kontrakty bronią poprzedniego dołka, to sam indeks z dużym impetem go pokonał. Podczas rozpoczętej w pierwszej połowie stycznia fali spadkowej poprawa nastrojów, sygnalizowana przez wyraźny wzrost bazy dość prawidłowo zapowiadała powrót do zniżek. Jest prawdopodobne, że tym razem będzie podobnie.

Wczorajszą sesję trzeba traktować jako ruch powrotny po wtorkowym przełamaniu prostej, opisującej od dołu kilkudniową korektę. Po jej zakończeniu powinniśmy mieć do czynienia z dalszym marszem na południe. Kluczowym wsparciem broniącym rynek przed spadkiem do wartości trzycyfrowych jest 1050 pkt, gdzie znajduje się szczyt z 3 października i połowa białej świecy z 10 października ub.r. Wcześniej istotne znaczenie ogrywa 1068 pkt, związane z luką hossy z 11 października, która ostatecznie jeszcze nie została domknięta.

Po raz kolejny trzeba jednak powtórzyć, że to nie wsparcia, a opory odgrywają ważną rolę w trendzie malejącym. Potwierdziło się to w środę, kiedy zwyżka została zablokowana przez pierwszą napotkaną barierę (połowę czarnej świecy z dnia poprzedniego). To oznacza, że posiadacze krótkich pozycji wciąż mogą spać spokojnie. Zagrożenie dla nich stwarzać będzie dopiero pokonanie 1091 pkt, gdzie wypadło piątkowe zamknięcie. Do włączenia się do gry po krótkiej stronie rynku zachęcać będzie spadek poniżej 1068 pkt.