Reklama

Japonia powraca do bessy

Wydarzeniem ostatnich sesji był spadek japońskiego indeksu Nikkei poniżej kilkumiesięcznego wsparcia na poziomie 8300 pkt. Oznacza to, że płonne okazały się nadzieje na zatrzymanie przeceny akcji samurajskich. Bessa ma się całkiem dobrze. Na pozostałych głównych rynkach akcji panowały również spadki, które nie doprowadziły do tak kluczowych rozstrzygnięć jak w przypadku Japonii.

Publikacja: 08.03.2003 08:40

Spadek w Kraju Kwitnącej Wiśni powszechnie był łączony z potencjalnym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Nastawienie Amerykanów jest od dłuższego czasu w tej kwestii jasne. Prezydent Bush raz jeszcze potwierdził je w czwartek, mówiąc, że "tak naprawdę nie potrzebujemy niczyjej zgody (przyp. red. - zgody ONZ na operację w Iraku)". Nie powinno to zatem wzbudzić tak wielkich sensacji, że inwestorzy operujący w Japonii zaczęli się pozbywać akcji.

Japonia/Euroland

Kilkumiesięczny trend horyzontalny, jaki panował od października 2002 roku, jest już za nami. Rynek powrócił do bessy. Najwyraźniej optymizm posiadaczy akcji japońskich skończył się i nie jest to efektem kolejnego potwierdzenia twardego stanowiska Amerykanów wobec Iraku. Wydaje się, że jest to następstwem dwóch czynników, których genezy można pośrednio poszukiwać w sytuacji na Bliskim Wschodzie. Po pierwsze, mowa o ropie naftowej. Japonia jest zdecydowanie bardziej uzależniona od tego nośnika energii niż Stany Zjednoczone. Wzrost jego ceny (krótkotrwały, lecz silny, jeżeli konflikt w Zatoce szybko się zakończy) prawdopodobnie doprowadzi do pobudzenia inflacji uśpionej w Kraju Kwitnącej Wiśni od wielu lat. BoJ podwyższy wówczas stopy procentowe, co poważnie zwiększy koszt obsługi megadługu Japonii.

Drugim czynnikiem jest umacnianie się jena. Silny jen nie jest z pewnością na rękę eksporterom (np. Hondzie czy Sony). Generują oni wprawdzie ledwie 1/10 japońskiego PKB, lecz ich wyniki finansowe w powszechnej opinii inwestorów są swoistym papierkiem lakmusowym tego, jak się ma ta druga największa gospodarka na świecie.

Po piątkowym spadku Nikkei 225 znalazło się na najniższym poziomie od marca 1983 roku. Następne wsparcie równie istotne jak to, które zostało przełamane w tym tygodniu, znajduje się na poziomie 6850 pkt. Daje to 15-proc. potencjał spadku cen walorów japońskich. Wybuch wojny jest coraz bardziej prawdopodobny. Ceny akcji tuż po rozpoczęciu operacji w Iraku spadną i trudno zakładać, że rynek japoński będzie odporny na koniunkturę światową.

Reklama
Reklama

Kosmetyczne cięcie stopy repo przez ECB nie wnosi nic nowego dla rynku. Po pierwsze, większość analityków spodziewała się dalszego poluźniania polityki pieniężnej eurobanku. Po drugie, wreszcie obniżka nie wydaje się na tyle wystarczająca, aby pobudzić popyt konsumpcyjny i inwestycyjny w celu wydźwignięcia strefy euro ze stagnacji PKB.

Z punktu widzenia analizy technicznej, sytuacja w Europie jest czytelna. Spadki będą trwać dalej. Wkrótce DJ Stoxx 50 powinien zameldować się co najmniej na poziomie 2 tys. pkt.

W ostatnim tygodniu rynek akcji Starego Kontynentu zachowywał się niemal podręcznikowo. Po przełamaniu dolnego ramienia formacji flagi indeks wykonał typową nawrotkę, po czym dalej zaczął się osuwać. Prawdopodobny zakres spadku kończy się na poziomie 1800 pkt i tam powinno dojść do uspokojenia wyprzedaży w Eurolandzie.

Stany Zjednoczone

Tym razem nieco mniej o Stanach Zjednoczonych. Indeksy największego rynku akcji na świecie nieznacznie spadały. Test krótkoterminowych średnich kroczących nie powiódł się. W odróżnieniu od Japonii indeksy amerykańskie są wciąż bezpiecznie oddalone od minimów październikowych. Przy założeniu, że wojna z Irakiem zakończy się pomyślnie i nie nastąpi wysyp niespodziewanych słabych danych makro, na tym poziomie powinna zakończyć się korekta.

Inwestorzy zdają się wierzyć w siłę gospodarki, mimo słabości rynku pracy i niepokojącego deficytu w obrotach handlowych. Ostatnie dane o wydajności pracy w sektorach pozarolniczych zdają się utwierdzać optymistów, że gigantyczna wytwarzająca 10 bln USD gospodarka prezentuje się całkiem solidnie. Wydajność w całym ubiegłym roku wzrosła o 4,8%, najwyżej od 1950 roku.Prognozy zysków korporacji w I kwartale tego roku nie zmieniły się. W dalszym ciągu inwestorzy oczekują w tym okresie umiarkowanej, 7,3-proc. poprawy zysków. Do niedawna coraz częściej z każdym tygodniem dochodziło do rewidowania tych prognoz w dół. Tym razem tak nie było. Nasdaq jest wciąż najsilniejszym rynkiem akcji w Ameryce. Inwestorzy oczekują, że w okresie styczeń-marzec 2003 r. zyski firm technologicznych zwiększą się o 15%. W porównaniu z poprzednią prognozą widoczne jest zwiększenie oczekiwań inwestorów o 1 pkt proc. Niby niewiele, ale w ostatnim czasie prognozy były raczej zmniejszane.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama