Pomysł ten został rzucony przez premiera Leszka Millera w wywiadzie radiowym. Stwierdził on, że można się zastanowić nad zmianami w konstytucji, wskutek których zostałyby zlikwidowane Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz Rada Polityki Pieniężnej. Rynek dobrze tego nie przyjął, ale - zdaniem analityków - specjalnie się też tą zapowiedzią nią przejął.
- Nie wiem, o jakich ramach czasowych mówi premier - powiedział Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - RPP tak czy owak zostanie zlikwidowana, bo po wejściu naszego kraju do unii monetarnej to nie ona będzie prowadzić politykę pieniężną. Jednak nie sądzę, aby premier chciał likwidować RPP już. Wkrótce bowiem wybierani będą nowi członkowie Rady, którzy zapewne będą chętniej współpracować z rządem. Dlatego nie przykładałbym zbyt dużej wagi do wpływu tej wypowiedzi na rynek walutowy.
Także Jacek Wiśniewski bagatelizuje wypowiedź premiera Leszka Millera.
- To był kolejny negatywny głosik w dyskusji - powiedział ekonomista banku Pekao. - Jednak na spadek złotego wpłynęły przede wszystkim duże, komercyjne transakcje banków zagranicznych.
Złoty już na samym początku handlu osłabł wobec euro. Wspólna waluta kosztowała 4,3250 zł, wobec 4,3094 zł w piątek wieczorem. Kurs dolara wyniósł 3,9205 zł, wobec 3,9250 zł, a więc złoty nieco zyskał. Potem było jednak coraz gorzej - a wieczorem euro kosztowało już 4,3632 zł, a dolar - 3,9460 zł.