Rozpad koalicji, wątpliwości dotyczące dalszego losu rządu Leszka Millera i możliwości przeprowadzenia reformy finansów publicznych, wreszcie osłabienie złotego źle wróżyły wczorajszemu przetargowi bonów skarbowych. Jednak jego wyniki przeszły wszelkie oczekiwania - takiej aukcji jeszcze w tym roku nie było.
Resort wystawił na sprzedaż bony roczne o wartości nominalnej 900 mln zł, a popyt wyniósł blisko 3,75 mld zł, czyli był ponadczterokrotnie większy od podaży. Tak wielka popularność bonów rocznych nie jest niczym nowym. Wprawdzie tydzień temu inwestorzy chcieli kupić papiery za 2,25 mld zł (przy 900 mln zł podaży), ale dwa tygodnie temu popyt był nawet nieco większy niż wczoraj. O ile jednak tydzień temu mieliśmy do czynienia z niewielkim wzrostem rentowności tych papierów, a dwa tygodnie temu obniżyła się ona o kilka setnych punktu procentowego, to wczoraj zjechała w dół znacznie mocniej. Średnia rentowność bonów rocznych wyniosła bowiem 5,67%, wobec 5,776%.
Jeszcze lepsze wyniki resort finansów osiągnął przy sprzedaży bonów 26-tygodniowych. Przede wszystkim popyt na te papiery był ogromny - wyniósł prawie 1,15 mld zł, wobec oferty o wartości 200 mln zł. Przewaga popytu nad podażą była więc prawie sześciokrotna. W rezultacie średnia zyskowność tych papierów znacznie się obniżyła. O ile tydzień temu wynosiła jeszcze 5,966%, to wczoraj było to już 5,780%.