Zysk netto Fortis, grupy, która powstała w 1990 r. z połączenia belgijskiej firmy ubezpieczeniowej AG 1824 z holenderską grupą AMEV/VSB, obniżył się w 2002 r. aż o 81%, do 531,6 mln euro. Było to jednak wynikiem przede wszystkim stworzenia rezerw w wysokości 1 mld euro na pokrycie oczekiwanych strat z inwestycji w akcje. W ostatnim kwartale ub.r. belgijska firma sprzedała 11% posiadanych walorów, tracąc na inwestycji 755 mln euro. Bez uwzględnienia odpisów aktualizacyjnych Fortis zanotował spadek zysku o 2,2%, do 2,22 mld euro. Dane te okazały się lepsze od oczekiwań analityków, którzy spodziewali się spadku o 8%, i były jednym z powodów wczorajszego silnego popytu na akcje Fortis. Papiery zdrożały na początku sesji aż o 16%, odrabiając prawie połowę strat poniesionych w ciągu ostatniego roku.
Drugim powodem wzmożonych zakupów była deklaracja spółki, że pomimo gwałtownego spadku zysku, wypłaci dywidendę identyczną, jak rok wcześniej, czyli 88 centów na walor, i to w gotówce. - Zapowiadaliśmy konsekwentnie, że nie zamierzamy rezygnować z podzielenia się zyskiem z akcjonariuszami. Widać rynek nam nie dowierzał, bo tak można wytłumaczyć dzisiejszy wzmożony popyt na nasze papiery - powiedział Anton van Rossum, dyrektor generalny największej belgijskiej instytucji finansowej.
Fortis, wypłacając niezmienioną dywidendę, jest jednym z wyjątków w tym roku wśród europejskich instytucji finansowych. Rezygnację z tej formy wynagradzania akcjonariuszy lub wypłatę dywidendy, ale w akcjach, zapowiedzieli m.in. tacy potentaci ubezpieczeniowi jak francuska Axa, holenderski Aegon czy szwajcarski Zurich Financial.
Biorąc pod uwagę wyniki działalności w poszczególnych segmentach, najlepiej belgijskiej spółce wiodło się w bankowości, gdzie zysk zwiększył się ponaddwukrotnie, do 308 mln euro.
Fortis w Polsce