Pierwsza próba dla ministra Kołodki to jutrzejsze posiedzenie rządu. Ministrowie mają dyskutować nad pakietem reformy. "Powiem brutalnie: jeśli ten rząd nie udowodni 19 marca, że potrafi rządzić, jeśli nie przyjmie tego programu, to po prostu nie stanie na wysokości zadania. A w budżecie państwa będzie brakować już nie tylko 40 mld zł, ale 60 mld albo i 75. Nie będziemy w stanie korzystać ze środków strukturalnych i środków spójności Unii Europejskiej, a składkę trzeba będzie płacić" - stwierdził wicepremier Kołodko w wywiadzie dla tygodnika "Przegląd".
Wicepremier apeluje o szerokie poparcie dla programu. Jego zdaniem, cena za odstąpienie od reformy będzie bardzo wysoka. Dodał, że założenia należy traktować kompleksowo. "Gdyby przeszły wszystkie moje propozycje z wyjątkiem likwidacji powiatów, nie będzie to oznaczać klęski programu. Ale jeśli takich odrzuconych propozycji będzie więcej, jeśli okaże się, że to, co konieczne, jest niemożliwe do przeprowadzenia, wtedy powiem "dziękuję". I z zainteresowaniem, z pozycji profesora akademickiego, będę obserwował, kto i w jaki sposób usiłuje realizować inny program" - cytuje wicepremiera "Przegląd".
Na wypowiedzi ministra finansów nerwowo zareagował rynek walutowy. W ciągu dnia złoty stracił ponad 1% wobec euro i 0,5% w stosunku do dolara. - Popołudniowe osłabienie miało jednak przede wszystkim związek z obawami o wybuch wojny w Iraku - powiedział nam Jacek Wiśniewski, szef zespołu prognoz i analiz z banku Pekao. Pod koniec dnia za dolara płacono prawie 4,1 zł, a za euro 4,38 zł. Nieznacznie spadły też ceny polskich obligacji.
Wypowiedź ministra nie zaskoczyła ekonomistów. - To naturalne, że kiedy minister zgłasza kompleksową propozycję, to odrzucenie jej części traktuje jako wyraz braku zaufania. W takich przypadkach każdy złożyłby dymisję, nie tylko wicepremier Kołodko - ocenia Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka CA IB Securities.
- Wicepremier sugerował to już wcześniej. Podczas pierwszej konferencji prasowej poświęconej reformie powiedział, że program stanowi całość - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.