Jak to jest, że po raz kolejny pod płaszczykiem reformy podatkowej funduje się podatnikom wzrost obciążeń podatkowych?
To kłamstwo. Kto panu powiedział, że wskutek reformy podatkowej funduje się podatnikom wzrost obciążeń podatkowych?
Jeśli likwiduje się ulgi, to oznacza to wzrost efektywnej stawki podatkowej. Mało tego - z wyliczeń resortu finansów wynika, że dzięki likwidacji ulg w 2004 r. budżet uzyska 400 mln zł.
Jest coś takiego jak prawa nabyte. I z tego powodu likwidacja wszelkich ulg - poza ulgą z tytułu wspólnego opodatkowania małżonków - nawet gdyby nastąpiła teraz, dałaby w 2004 roku oszczędności w wysokości bodajże 370 mln zł. Prawdziwe oszczędności, rzędu około 6,6 mld zł, pojawiłyby się dopiero w 2007 roku. Ale my równocześnie proponujemy obniżki stawek podatkowych. To, co uzyskamy z tytułu likwidacji ulg i zwolnień, chcemy przeznaczyć na redukcję stawek. Więc globalnie rzecz biorąc, reforma ma być neutralna, czyli nie przyniesie wzrostu obciążeń. Oczywiście będziemy mieli do czynienia z przesunięciami w strukturze obciążeń. Stracą osoby, które z ulg korzystały.
Co się dzieje z kwotą wolną od podatku? Czy jest ona likwidowana tak jak to zostało zaproponowane w jednym z przygotowanych przez resort finansów wariantów zmian podatkowych?