Ostatnie sesje przyniosły kontynuację relatywnej siły Nasdaq względem reszty rynku. Można powoli przypuszczać, że spółki tam notowane mają za sobą okres redukowania premii "za bycie spółką technologiczną". Dzisiaj już nikt nie wierzy, że jakikolwiek segment rynku może nieprzerwanie rosnąć z prędkością 50-70% na rok i że można przy takim założeniu wyceniać spółki. Obecne spadki dotyczą w dużej mierze spółek starej ekonomii i w ich przypadku można mówić o redukowaniu premii za stabilność gospodarczą i polityczną.
Wśród inwestorów panuje nerwowa atmosfera, wywołana rosnącym prawdopodobieństwem wybuchu wojny w Iraku. Przypuszczam, że jest to najlepszy moment do przyjrzenia się spółkom i wyszukania tych o najbardziej zdyscyplinowanym akcjonariacie. Na tym tle można dostrzec, że spółki z Nasdaqa są już w pewien sposób "oczyszczone" z nerwowych inwestorów. W takich okolicznościach właśnie ten segment rynku może być ewentualnym liderem wzrostów. Chcąc określić zakres ewentualnych wzrostów, można posiłkować się długością fali wzrostowej, jaka miała miejsce w IV kwartale 2002 roku, czyli około 400 punktów. Daje to wzrost do około 1650 punktów dla indeksu Nasdaq Composite. Jeśli chodzi o czas, to najprawdopodobniej kwestia wybuchu wojny rozstrzygnie się do końca marca. To pokrywa się z cyklicznością ruchów na rynku. Okres od kwietnia do czerwca powinien zaowocować pokaźnymi wzrostami. Pierwszym sygnałem do zajęcia długiej pozycji będzie przejście ponad 1350 pkt, a potwierdzeniem będzie przebicie ponad 1400 pkt.
Obawiam się, że to ewentualne ożywienie słabo przełoży się na rynki starej ekonomii. Indeks S&P 500 ma znacznie dłuższą drogę do wybicia się ponad styczniowe górki. Równie słabo wygląda sytuacja na rynkach europejskich. Tutaj również względy techniczne sugerują, że to właśnie spółki technologiczne mogą przynieść najwyższą stopę zwrotu przy okazji wiosennej minihossy. Trudno jest mi wyobrazić reakcję naszego rynku na taki scenariusz wydarzeń. Po pierwszym uderzeniu popytu w rynki rozwinięte powinna przyjść fala na rynki mniejsze.