Bank Gospodarki Żywnościowej finansował firmę WLC Inwest, obejmując jej krótkoterminowe papiery dłużne. WLC pozyskane w ten sposób środki inwestowała między innymi na rynku kapitałowym - z fatalnym skutkiem. Kupowała np. akcje Szeptela i Apeximu, tracąc miliony. Bank kilkakrotnie rolował walory. Ostatecznie jednak postawił wierzytelności wobec WLC Inwest w stan wymagalności. Tyle tylko, że dłużnik nie ma pieniędzy.

Bank się zabezpieczył - zobowiązania WLC poręczyła łódzka Wólczanka, znany producent koszul. Giełdowa spółka była najpierw niemal 100-proc. właścicielem WLC, a później - aby uwolnić się od obowiązku informowania o jej tajemniczej i kontrowersyjnej działalności - zmniejszyła zaangażowanie do około 20%. Ale poręczenie pozostało aktualne. Ponieważ bank nie może odzyskać pieniędzy od dłużnika, zwrócił się do poręczyciela. Chodzi o 20,6 mln zł. Do tej pory bank szedł giełdowej spółce na rękę. Przedłużał terminy realizacji zobowiązań. Wydawało się także, że bliskie jest porozumienie w sprawie emisji obligacji, które miałby objąć również BGŻ (w ten sposób spółka zamieniłaby poręczenie na długoterminowe zobowiązania). Sytuacja się jednak zmieniła. BGŻ dał czas giełdowej firmie do 19 marca na uregulowanie zobowiązań. Wólczanka oceniała, że zakończy negocjacje z bankiem przed upływem wyznaczonego terminu. Informowała nawet o "zbliżeniu stanowisk". Nie udało się - spółka nie przekazała żadnego komunikatu, który wskazywałby na zawarcie porozumienia, a musiałaby to zrobić, bo sprawa jest dla niej bardzo poważna. W ubiegłym roku zanotowała 86 mln zł przychodów ze sprzedaży i ponad 34 mln zł straty netto. Straty w zeszłym roku to efekt głównie rezerw (w szczególności rezerwy na emisję obligacji związanych z poręczeniem dla WLC), ale na działalności operacyjnej firma też była na minusie.

Z przedstawicielami odzieżowej firmy nie udało nam się wczoraj skontaktować. Wszyscy członkowie zarządu byli w delegacji. Najprawdopodobniej kontynuowali negocjacje z bankami. Chodzi nie tylko o BGŻ, ale - jak wynika z naszych ustaleń - także o innych potencjalnych kredytodawców. Jakie są efekty rozmów, na razie nie wiadomo.