PSL uzależnia swoje poparcie dla członkostwa Polski w UE od uchwalenia do czasu referendum akcesyjnego trzech ustaw - o biopaliwach, o uzupełnieniu z budżetu dopłat dla rolników i o kształtowaniu ustroju rolnego.

Omawiany w ostatni wtorek na posiedzeniu rządu nowy projekt ustawy o biopaliwach zakłada, że przynajmniej na razie kierowcy nie będą mieli wyboru, bo dystrybutory zawierające biopaliwa nie byłyby oznaczone. Ale też zawartość biokomponentów - według rządowego projektu - byłaby w paliwie mniejsza. Nie od razu wynosiłaby 4,5%, jak chciał PSL, ale w tym roku 3,5%, a potem 4%. O dalszym zwiększaniu decydowałby rząd. Dopiero gdy poziom biokomponentów będzie wynosił więcej niż 5%, na stacjach benzynowych pojawiłyby się oznakowane dystrybutory.

W wypowiedzi dla Radia Zet minister rolnictwa Adam Tański powiedział między innymi: - Nowy projekt ustawy o biopaliwach zakłada też, że nie będzie ani limitów produkcji, ani cen gwarantowanych na surowce do produkcji biopaliw, czyli np. rzepaku czy zboża. Całe przedsięwzięcie miałoby się opłacać, bo rząd zrezygnowałby z części akcyzy, jaką płacimy w cenie paliwa.

W styczniu prezydent zawetował ustawę o biopaliwach, wskazując na wątpliwości natury technicznej, skutki, a także wady legislacyjne ustawy. Proponował też m.in. stopniowe wprowadzanie biopaliw, danie konsumentom wolności wyboru i stworzenie skutecznych systemów kontrolnych.