Reklama

Prospekt LPP trafił do Komisji

Z Jerzym Lubiańcem, przewodniczącym rady nadzorczej LPP, i Dariuszem Pachlą, wiceprezesem spółki, rozmawia Krzysztof Jedlak

Publikacja: 22.03.2003 08:56

Dlaczego walne LPP nie uchwaliło, wbrew pierwotnym planom, emisji dla menedżerów?

Jerzy Lubianiec: Jeszcze 13 tys. akcji pozostało do objęcia w ramach trwającego programu motywacyjnego dla menedżerów. To zapewnia jego realizację przez co najmniej dwa lata. Jeżeli zrealizujemy prognozy na ten rok, prognozy na przyszły rok będą zaś równie dobre - a nic nie wskazuje na to, żeby miało być inaczej - wówczas można oczekiwać wzrostu wartości firmy. Akcji dla menedżerów będzie więc tyle samo, ale pieniędzy będzie więcej. Zrobimy emisję menedżerską, jak przyjdzie pora. Nie musi być nawet związana z kolejną emisją dla inwestorów.

Czy akcjonariusze inni niż prezes Marek Piechocki i przewodniczący rady nadzorczej wywierali jakąś presję na spółkę, by zrezygnowała z emisji menedżerskiej?

J.L.: Nie, nie mieliśmy żadnych sygnałów w tej sprawie.

Czyli spółka zrezygnowała z emisji z własnej inicjatywy?

Reklama
Reklama

J.L.: Tak.

Ale władze LPP wiedziały wcześniej, że poprzedni program motywacyjny jeszcze się nie skończył...

Dariusz Pachla: Pana stwierdzenie sprowadza się do tego, że nie wszystko było przemyślane kilka tygodni temu, kiedy zapadała decyzja o podwyższeniu kapitału. Otóż, rzeczywiście nie mieliśmy wówczas przygotowanego programu, czy zestawu wskaźników ekonomicznych, który by dobrze odzwierciedlał wpływ pracy menedżerów na wyniki firmy i mógł być podstawą przyznawania akcji. Okazało się po prostu, że potrzebujemy trochę więcej czasu, aby taki program dobrze skonstruować. Ponieważ ma być realizowany przez dłuższy czas, istnieje pewna trudność w ustaleniu jego warunków. Spółka rozwija się przecież bardzo dynamicznie.

J.L: Poza tym, kiedy rada decydowała o emisji, mówiliśmy tylko o pewnych możliwościach, pozostawiając sobie na później ustalenie szczegółów.

Dlaczego ma być 190 tys. akcji dla inwestorów, a nie do 250 tys., jak planowano wcześniej?

J.L.: Z tego samego powodu, o którym mówiłem przed chwilą. Przez kilkanaście tygodni trwały analizy, zastanawialiśmy się, jaka liczba jest optymalna. Nie mówiliśmy nigdy, że akcji będzie 250 tys., ale że nie będzie ich więcej. Zastanawiamy się cały czas, co jest dla spółki najlepsze. Widzimy, że kredyt tanieje, chcemy korzystać z dźwigni finansowej. Myślimy więc raczej o tym, jak zrobić emisję jak najmniejszą, a nie jak największą. Chcemy postąpić tak, jak przy naszej pierwszej ofercie, czyli przyjść do inwestorów i powiedzieć im: tyle i tyle pieniędzy potrzebujemy na konkretne cele. Nie chcemy gromadzić gotówki na zapas.

Reklama
Reklama

D.P.: Wpływ na ocenę spółki ma zwrot na kapitale. Rynek czasami ocenia ten wskaźnik jako jeden z najważniejszych. Z tego punktu widzenia umiejętne korzystanie z dźwigni finansowej jest dla nas bardzo istotne.

Ile akcji konkretnie zamierzacie sprzedać inwestorom?

D.P.: Oczywiście, mamy nadzieję, że będzie to 190 tys.

Jaki na walnym był udział głosów wstrzymujących się w głosach ogółem podczas podejmowania decyzji o podwyższeniu kapitału?

D.P.: Wyniósł ponad 6%.

A iloma głosami dysponowali akcjonariusze inni niż prezes Piechocki i pan Lubianiec?

Reklama
Reklama

D.P.: Chodzi o bardzo zbliżoną liczbę.

Z tego wniosek, że innych inwestorów nie bardzo udało się spółce przekonać do emisji.

D.P.: Nie. Sądzę, że się udało, skoro akcjonariusze albo nie stawili się na walne, albo nie głosowali przeciw uchwale i nie zgłosili żadnych protestów.

Czy, podobnie jak przy pierwszej ofercie publicznej, spółka będzie sprzedawać akcje na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy"?

D.P.: Nie. Wchodząc na rynek, spółka mogła kierować się taką zasadą. Teraz - nie. Dotychczasowi inwestorzy finansowi muszą być sprawiedliwie traktowani. W żadnym więc wypadku taka zasada nie wchodzi w grę. Jeśli więc w trakcie zapisów wystąpi nadsubskrypcja, zostaną one proporcjonalnie zredukowane. Będą natomiast preferencje dla podmiotów, które wezmą udział w book-buildingu (budowanie księgi popytu - przyp. red.).Kto będzie mógł brać udział w book-buildingu?

Reklama
Reklama

D.P.: Ostatnie słowo będzie należało do Citibanku jako oferującego. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że będą w nim brać udział duzi inwestorzy, bez względu na status prawny.

Czyli np. osoba fizyczna, która zadeklaruje wolę zakupu kilkudziesięciu tysięcy walorów, też będzie mogła w nim uczestniczyć?

D.P.:Tak.

Jak duża transza zostanie wykrojona dla drobnych inwestorów? Zarząd na pewno ma już jakieś propozycje, np. 100-150 tys. akcji dla dużych graczy, reszta dla drobnych...

D.P.: Na razie mamy bardzo wstępne ustalenia. Większość akcji zostanie skierowana do dużych inwestorów.

Reklama
Reklama

Ile? 100 tys., 150 tys.?

D.P.: Bliżej górnej granicy. W niepewnych czasach nie możemy sobie pozwolić na uzależnianie efektów oferty od popytu drobnych inwestorów. Przewidujemy całkowitą swobodę przesuwania akcji pomiędzy transzami.

Czy spółka w związku z ofertą zastanawiała się nad jakimś programem lojalnościowym dla swoich klientów?

D.P.: Nie. Myślimy o programie lojalnościowym w kontekście naszej podstawowej działalności. Mam na myśli jakiś system preferencji dla np. stałych klientów. Nie ma to jednak żadnego związku z emisją.

Czy zawiadomienie o emisji trafiło do KPWiG?

Reklama
Reklama

D.P.: W piątek, 21 marca, Komisja otrzymała zawiadomienie z prospektem. Ponieważ trzeba je złożyć najpóźniej na 30 dni przed rozpoczęciem zapisów, więc to wskazuje, kiedy będziemy mogli rozpocząć zapisy.

Jakie są szacunki zarządu dotyczące ceny emisyjnej?

D.P.: Punktem odniesienia będzie, jak zwykle, cena rynkowa. Z drugiej strony spółka bierze pod uwagę niewielką liczbę akcjonariuszy. Na przykład, fundusz emerytalny Nationale-Nederlanden kupił w ofercie publicznej 100 tys. papierów i na koniec roku nadal wykazywał je w swoim portfelu, ponieważ ich nie sprzedał. Chcemy więc dać wszystkim szansę zapisania się na nowe walory. Sądzę, że na etapie book--buildingu tradycyjnie zostanie ustalona cena minimalna, a nie będzie ceny maksymalnej.

Skoro uczestnicy book-buildingu będą mieć preferencje przy zakupie akcji, więc, jak rozumiem, w praktyce oni zadecydują o cenie akcji również dla drobnych graczy.

D.P.: Tak. Nie przewidujemy żadnych preferencji dla drobnych graczy.

Jak zarząd szacuje wpływy z emisji?

D.P.: Żeby pana nie zawieść informacją, że chodzi o kilkadziesiąt milionów złotych, mogę powiedzieć, że szacujemy je na 40-50 mln zł.

Jak będzie wyglądał podział tej puli, jeśli chodzi o realizację celów oferty?

D.P.: Całość chcemy przeznaczyć na rozbudowę sieci salonów sprzedaży, w tym część na rozbudowę systemów informatycznych związanych z funkcjonowaniem tej sieci.

Czy LPP dopuszcza możliwość wykorzystania środków z oferty na spłatę zadłużenia?

D.P.: Docelowo nie, ale, oczywiście, nie będziemy zakładać lokat, mając jednocześnie kredyty w rachunkach bieżących. Spłata zadłużenia nie jest jednak celem oferty. Potrzebujemy około roku, aby wydać pieniądze ze sprzedaży akcji na wskazane projekty.

Czy w związku z emisją nadal w planach jest cykl prezentacji spółki, czyli tzw. road show?

D.P.: W kraju do inwestorów indywidualnych nie będziemy mogli dojechać. Będziemy korzystać np. z elektronicznych sposobów komunikowania się z nimi, takimi jak chaty, strony internetowe itp. Zamierzamy wybrać się za granicę. Bierzemy pod uwagę opinie, że spółka jest mało znana, nie wchodzi w skład WIG20, ale sami znamy takich inwestorów zagranicznych i oferujący również takich zna, którzy mogą nią być zainteresowani.

Czy dotychczasowi akcjonariusze zamierzają brać udział w ofercie?

D.P.: Akcjonariusze nie wyrazili swojego poglądu w tej sprawie.

Mam na myśli np. pana Lubiańca czy prezesa Piechockiego?

J.L.: Nie myśleliśmy o tym. To nie znaczy, że nie będziemy brać udziału w ofercie. Po prostu do tej pory nie było o tym mowy.Jak wygląda realizacja prognoz finansowych spółki na bieżący rok?

D.P.: Przychody ze sprzedaży LPP wzrosły w styczniu i lutym o 57% w stosunku do analogicznych miesięcy poprzedniego roku. W przypadku salonów Reserved wzrost sięga ponad 160%. Otwieramy nowe salony w kraju i za granicą. W tej chwili nie ma żadnych zagrożeń dla naszych planów.

Dziękuję za rozmowę.

LPP
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama