Spekulacje na temat wydłużenia kadencji Duisenberga pojawiły się już w poniedziałek. Wczoraj brytyjska gazeta "Daily Telegraph", powołując się na przedstawicieli przewodniczącej obecnie Unii Europejskiej - Grecji, napisała, że obecny prezes EBC będzie pełnił swoją funkcję jeszcze przynajmniej przez rok. Tyle czasu będą mieli Francuzi na znalezienie następcy Holendra.
Wim Duisenberg miał zakończyć swoją skróconą kadencję szefa EBC w lipcu br. Już w 2000 r. ustalono, że jego następcą zostanie prezes francuskiego banku centralnego - Jean-Claude Trichet. Jednak w jego sprawie toczy się śledztwo kryminalne w związku z podejrzeniami o udział w największym we Francji skandalu w sektorze bankowym. Uznano więc, że utracił on zbyt wiele zaufania, by kierować EBC, nawet w przypadku gdyby sąd uznał go za niewinnego.
Cytowany przez "Daily Telegraph" przedstawiciel Grecji zapowiedział, że Unia jest gotowa do wydłużenia kadencji Duisenberga. Ostateczna decyzja ma zapaść w przyszłym tygodniu podczas spotkania ministrów finansów piętnastu krajów tworzących UE.
Francuzi będą mieli więc czas na znalezienie nowego kandydata. Najczęściej pada nazwisko Jeana Lemmiere, prezesa EBOR-u. W przypadku jego osoby może jednak zabraknąć poparcia prezydenta Jacquesa Chiraca. Lemmiere nie ukrywa swoich lewicowych poglądów, podczas gdy Chirac wywodzi się z prawej strony sceny politycznej.