Analizę sprzed kilku tygodni rozpocząłem od zadania sobie pytania o losy piątej i teoretycznie ostatniej fali w strukturze trójkąta, która mogłaby doprowadzić FW w rejon 1200 pkt i przerzucić wykres w górne rejony formacji "megatrójkąta". Wprawdzie wydarzenia z piątkowej sesji w sposób dość istotny zwiększają szanse wygenerowania owej fali, ale nadal pozostawiają uczestników rynku pochodnych w niepewności.

Na wykresie dziennym zauważymy, że długi biały korpus z końca ubiegłego tygodnia przebił opadającą od kilku miesięcy linię trendu. Można fakt ten zinterpretować na dwa sposoby: jako opuszczenie spadkowego kanału, jak i wybicie z odwróconej RGR. Jakkolwiek druga koncepcja wskazywałaby na zmianę trendu średnioterminowego to radzę podejść do niej z dużą dozą ostrożności, dopóki luka bessy na 1140 pkt (dane dla serii czerwcowej) stanowi poziom oporu.

Pierwsza połowa bieżącego tygodnia upływa na ruchu powrotnym w rejon przebitej linii trendu i na razie środek piątkowego korpusu na 1117 pkt oraz EMA-55 bronią się przed atakami podaży. Patrząc na obecny układ świecowy oraz ten sprzed 2 tygodni doznajemy swoistego déja vu - ponownie widać formację harami, której pierwszy człon, zawarty pomiędzy 1104-1140 pkt, blokuje wszelkie próby wyjścia poza ów przedział. Historia uczy, że w okresie poprzedzającym istotny ruch możemy być świadkami fałszywych wybić i pułapek. Najlepiej więc ograniczyć się do spekulacji dziennych po stronie długich pozycji, a nastawienie to zmienić z chwilą przełamania wsparcia na 1117 pkt. W średnim terminie warto mieć na uwadze trend wzrostowy przebiegający w okolicach 1100 pkt. Z punktu widzenia oscylatorów, wydarzeniem ostatnich dni jest pokonanie poziomu równowagi przez MACD.