Wczorajsza debata w Sejmie nad wetem prezydenta w sprawie ustawy o biopaliwach wskazuje na to, że zostanie ono przyjęte. Przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Platformy Obywatelskiej zapowiedzieli poparcie prezydenckiego weta. Przeciwne są: Polskie Stronnictwo Ludowe, Samoobrona i Liga Polskich Rodzin. Prawo i Sprawiedliwość wstrzyma się od głosu.

Opowiadający się przeciwko przyjęciu prezydenckiego weta najczęściej zwracali uwagę, że odrzucenie ustawy uderza w polskich rolników, bo nie otworzy im nowego rynku zbytu produktów. Zwolennicy przyjęcia weta uzasadniali, że ustawa nie zabezpiecza polskich rolników, średnich i małych przedsiębiorców, a stanowi przywileje dla największych potentatów związanych z rynkiem paliw.

Z kolei szefowa Kancelarii Prezydenta Jolanta Szymanek-Deresz, występująca w Sejmie w imieniu prezydenta, przekonywała, że ustawa o biopaliwach jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej. Narusza też prawa konsumentów i jest zagrożeniem dla prawidłowego funkcjonowania rynku paliw w Polsce. Eliminuje bowiem z produkcji biokomponentów mechanizmy rynkowe.

Głosowanie w sprawie weta zaplanowano na dzisiaj. Jego przyjęcie spowoduje, że w trybie pilnym do Sejmu trafi nowy, rządowy projekt. Zakłada on, że w 2003 r. będzie można dolewać do paliw 3,5% biokomponentów. W 2004 r. limit będzie wynosić 4%. Później co roku o jego wysokości ma decydować Rada Ministrów, po uwzględnieniu aktualnych trendów w Unii Europejskiej. Jeżeli w paliwie nie będzie więcej niż 5% biokomponentów, dystrybutory na stacjach benzynowych, z których będziemy nalewać biopaliwo, nie będą musiały być specjalnie oznakowane i Polacy nie będą mieli możliwości tankowania paliwa bez biodolewek.

Nowy projekt ustawy o biopaliwach nie będzie wprowadzał limitowania produkcji i cen minimalnych na biokomponenty. Zdaniem ministra rolnictwa, wprowadzenie ustawy w życie będzie kosztowało budżet państwa co najmniej 100 mln zł rocznie.