Ubiegłotygodniowa ofensywa byków na świecie musiała napędzić porządnego stracha niedźwiedziom. Wystarczy powiedzieć, że od czasu zakończenia II wojny światowej równie silne tygodniowe zwyżki DJIA wystąpiły jedynie dwukrotnie: w październiku 1974 r. oraz w sierpniu i październiku 1982 r. Ta pierwsza data to koniec bessy z początku lat 70. w ujęciu nominalnym, a druga w ujęciu realnym (po uwzględnieniu inflacji). Ówczesnej bessie towarzyszyła przegrana USA, poniesiona w walce z nieformalną koalicją w postaci Sowietów i bloku komunistycznego (wyścig zbrojeń), Północnego Wietnamu (wojna w Indochinach), Francji i Niemiec (żądanie od USA zamiany rezerw dolarowych na złoto, czego Amerykanie oczywiście nie mogli zrobić; obnażyło to niewymienialność dolara i doprowadziło do załamania opartego na nim powojennego systemu walutowego z Bretton Woods) oraz wielu krajów arabskich, w tym Iraku (nacjonalizacja zasobów naftowych eksploatowanych przez zachodnie koncerny).
Obecnego "węzła gordyjskiego" ciągle skrajnie przewartościowanego rynku akcji, niedofinansowanych funduszy emerytalnych o portfelach w 2/3 składających się z akcji oraz "bańki kredytowej" ciągle za wszelką cenę nadymanej (to znaczy za cenę produkcji góry "złych kredytów") przez Fed nie da się rozwiązać. Ale wydarzenia minionych tygodni najwyraźniej sugerują, że władze USA wierzą, że można go - małpując rozwiązanie zastosowane przez Aleksandra Macedońskiego - po prostu przeciąć "mieczem". Być może. A być może nie. Któż to może wiedzieć. Na razie marsz rynków akcji i dolara w górę (a surowców i obligacji w dół) został powstrzymany, gdy okazało się, że Irakijczycy niespecjalnie przestraszyli się "potęgi jedynego supermocarstwa" i bez większych kompleksów rozpoczęli walkę z siłami inwazyjnymi. Ponieważ pomimo silnych wzrostów ani rynki akcji w Europie, ani w Japonii nie były w stanie pokonać najbliższych oporów wyznaczanych przez październikowe minima, to można zakładać, że po jeszcze kilku sesjach harców, kwiecień przyniesie wznowienie trendów spadkowych na świecie, co wymusi również ponowny test półtorarocznego wsparcia na WIG20.