Wczoraj resort finansów oferował bony 52-tygodniowe oraz - po raz pierwszy od prawie trzech miesięcy - papiery 13-tygodniowe. Po tych ostatnich najlepiej widać, jak zmieniła się rentowność bonów. Wczoraj na przetargu wyniosła ona 5,706%, podczas gdy na poprzedniej aukcji tych bonów - w połowie stycznia - było to 6,053%. W ciągu tych trzech miesięcy, gdy resort finansów wstrzymywał się ze sprzedażą bonów 13-tygodniowych, mieliśmy korektę na rynku papierów skarbowych, po której przyszły dalsze spadki zyskowności.
Wczoraj spadła także rentowność bonów rocznych. Wyniosła ona - średnio - 5,537%, wobec 5,642% tydzień temu. Bariera 5,5% zyskowności może więc paść już w przyszły poniedziałek. Zwłaszcza że jak widać po sporym popycie, zainteresowanie inwestorów nie maleje. O ile wczoraj łączny popyt na bony o wartości 1,2 mld zł wyniósł przeszło 3,3 mld zł, to tydzień temu było to ponad 3,8 mld zł, wobec oferty o wartości 1,3 mld zł.
Co takiego przyciąga inwestorów mimo ciągłego zamieszania na scenie politycznej i sporów w rządzie, dotyczących planów naprawy finansów publicznych? Bez wątpienia rosnące oczekiwania, dotyczące redukcji stóp procentowych. Od początku tego roku Rada Polityki Pieniężnej już trzykrotnie obniżała stopy procentowe - łącznie o 0,75 pkt procentowego - a inwestorzy liczą, że w ciągu następnych 3 miesięcy zostaną one jeszcze zredukowane o 0,5 pkt bazowych.
Dodatkowym bodźcem do zakupów bonów jest stosunkowo niewielka oferta w kwietniu. Resort chce sprzedać papiery o wartości nominalnej 3,9 mld zł, a więc aż o 2 mld zł mniejszej niż w marcu. Biorąc pod uwagę duże zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi w minionym miesiącu, jest szansa na znaczny spadek zyskowności bonów w kwietniu.